poniedziałek, 29 lipca 2013

ninth.

Grzałem dłonie o parujący kubek herbaty, wpatrując się w mrok panujący za oknem. Myślałem, że przyjechanie do Doncaster sprawi, że poczuję się lepiej, a problemy same się rozwiążą. Niestety się myliłem. Wszyscy ucieszyli się z mojego przyjazdu, szczególnie Lottie. Tęskniłem za nimi. Przez cały weekend nie robiłem nic szczególnego. Spacery, telewizja, rozmowy.. ale czegoś mi brakowało. A raczej kogoś.
Usłyszałem skrzypienie schodów.

- Oh, Louis, kochanie dlaczego nie śpisz? - dobiegł mnie zaspany głos mamy.

Nalała soku pomarańczowego do wysokiej szklanki i usiadła zaraz obok mnie.

- Nie mogłem zasnąć.
- Zakochałeś się czy co? - ziewnęła przeciągle.

Nie odpowiedziałem. To wystarczyło, żeby zaraz obrzuciła mnie zaciekawionym spojrzeniem. Mądrze! Teraz się jej tłumacz.

- To jaka ona jest? Jak ma na imię? - wyczułem nutkę ekscytacji w jej głosie. - Nie chodzi już o Eleanor prawda? Nie przepadałam za nią.
- Z Calder to już definitywnie skończone. - powiedziałem, może trochę zbyt ostro.
- Więc? - naciskała.

Zacząłem się denerwować. Najwyższy czas powiedzieć jej prawdę. Przecież to moja kochana Jay. Czyż nie po to, między innymi, tutaj przyjechałem?

- Bo mamo.. - przełknąłem gulę rosnącą w moim gardle. - Właściwie to.. On.

Przez jej twarz przemknęło kilkanaście emocji na raz, zakańczając swoją drogę na.. ciepłym uśmiechu. Odłożyła szklankę na drewniany stolik i złapała mnie za rękę. Serce biło mi niewiarygodnie szybko, miałem wrażenie, że i ona je słyszy. Jej mina lekko zbiła mnie z tropu. Jakby chciała powiedzieć "wiedziałam" i zacząć klaskać jak mała dziewczynka. Cała ona.

- Louis.. Wiesz, że możesz mi ufać.
- Ma na imię Harry. Znamy się niedługo ale.. to jest coś innego. - Mama wydała się nie mieć ochoty uciec, czy wyrzucić mnie z domu, czego się spodziewałem. - Pragnę jego towarzystwa, jego uśmiechu. Chcę być przy nim cały czas, pomóc mu rozwiązać wszystkie problemy.. Ale ostatnio namnożyło się ich również u mnie.
- Co się dzieje? - zmartwiła się.
- Nie ważne.. Ja po prostu, mam wrażenie, że za dużo oczekuję od tej znajomości.
- Powiedziałeś mu co czujesz?
- Tak. On też wyznał mi swoje uczucia.
- Więc w czym problem? Że jest chłopakiem?
- Ty nie masz z tym problemu? - chciałem się upewnić.
- Żadnego. Jesteś moim kochanym synem. Nie ważne czy będziesz trzymał za rękę długowłosą piękność czy wysokiego mężczyznę.

Po moim ciele rozlało się ciepło. Musimy komicznie wyglądać kiedy mnie przytula.

- Jest dużo wyższy. Ma kręcone, brązowe włosy, które zawsze cudownie pachną.. Dołeczki w policzkach i wygląda zawsze tak niewinnie.
- I sprawia, że mój Louis uśmiecha się na samą myśl o nim.
- To też.

Spojrzałem na swoje dłonie, nie mogąc powstrzymać uśmiechu.

***

Denerwowałem się. Bardzo. Niall po raz pierwszy od dawna wyszedł gdzieś sam. Powiedział, że zaniedbał ostatnio studia, a we wtorek ma ważne kolokwium. Uczy się z niejaką Mindy. Ja nie mogłem przestać myśleć o tym, że coś wpadnie mu do głowy po drodze i już go więcej nie zobaczę. Albo co gorsza, ktoś go skrzywdzi.
Styles! Uspokój się. Dobry Boże Zaczyna mnie to wszystko przerastać. Z nudów wysprzątałem już chyba każdy zakamarek w mieszkaniu i przejrzałem wszystkie notatki z ostatniego tygodnia. Nie miałem co ze sobą zrobić.
Nerwowo stukałam w blat kuchenny, gdy zadzwonił dzwonek do drzwi. Niemal pobiegłem, żeby otworzyć. W progu nie stał Niall. To zeszło jednak na drugi plan.
Widok Louisa był tak wyzwalający, że niemal zemdlałem. Włosy odstawały mu w każdą stronę, co pewnie spowodował wyjątkowo silny, wieczorny wiatr, niebieskie oczy niemal iskrzyły, a czarny, obcisły sweter idealnie eksponował jego ciało. Piękny. Porwałem go w swoje ramiona, czując jak wszystkie zmartwienia nikną, na tle zapachu jego perfum. Przymknąłem oczy i usłyszałem jego chichot, stłumiony przez moją fioletową bluzę. Odsunął się delikatnie mnie odpychając, objął w pasie i znów obdarzył pogodnym uśmiechem.

- Aż tak się stęskniłeś? - zapytał wesoło.
- Nie śmiej się ze mnie! - udałem obrażonego. - A tak serio.. to nawet nie wiesz jak bardzo. - dodałem, patrząc jak jego oczy nagle pociemniały.

Pochyliłem się nad nim, zaciskając palce na jego ramionach. Poczułem jego oddech na swoich wargach,  rozkoszując się przechodzącym przez moje ciało dreszczem. Nie mogąc dłużej czekać, wpiłem się zachłannie w usta Louisa, sprawiając że wydobyło się z nich ciche jęknięcie. Wplotłem palce w jego i tak już mocno potargane włosy, przyciągając go do siebie jeszcze bliżej. Nawet wtedy czułem, że się uśmiecha. Oderwałem się od niego jak zawsze z niechęcią, żeby spojrzeć w te błyszczące oczy. Chyba miałem poważny niedobór Louisa w organizmie, bo dopiero teraz wszystko wydawało się wracać na swoje miejsce.

- Co Cię tak bawi Tomlinson? - zapytałem udając się w stronę czajnika. - Herbaty?
- Tak, poproszę. Bawi? Po prostu.. dobrze Cię znów widzieć. - poszedł za mną i oparł się o blat z zawadiacką miną. - Właściwie to powinienem częściej wyjeżdżać dla takich powitań.

Położyłem ręce na blacie, po obu stronach jego bioder i pochyliłem się, żeby złożyć delikatny pocałunek na jego szyi. Usłyszałem powietrze szybko przelatujące przez jego wargi i uśmiechnąłem się z satysfakcją.

- To nie wszystko na co mnie stać. - szepnąłem.

Widząc jego zaskoczoną minę, zaśmiałem się cicho i zająłem się pasjonującą czynnością, jaką jest obserwowanie czajnika. Tomlinson miał jednak w planach uniemożliwienie mi tego. Przymknąłem oczy, kiedy przylegając ciasno do moich pleców objął mnie w pasie. Był taki ciepły.. Pod wpływem jego dotyku nie mogłem skupić na niczym myśli. Pytanie które padło z jego ust zaskoczyło mnie do tego stopnie, że prawie upuściłem kubek w kropki.

- A może zamieszkalibyśmy razem?

Nie wiedziałem co odpowiedzieć. W pierwszej chwili ucieszyłem się, bo ta propozycja była zapewnieniem jego uczuć. Oczywiście, że chciałem z nim zamieszkać. ale później uderzyła mnie rzeczywistość. Niall.

- Nawet nie wiesz jak bardzo bym chciał. - odwróciłem się do niego przodem. Spojrzał na mnie pytająco. - Ale wątpię, żeby był to dobry pomysł w tym momencie.
- Ja rozumiem, nie chcesz zostawić Nialla, a on mnie niezbyt lubi.. - szukał w głowie argumentów.
- To nie tak, Lou.. Niall po prostu.. - wiedziałem, że Irlandczyk nie chciałby, żeby Louis poznał prawdę, postarałem się dobierać uważnie słowa. - On nie ufa. Ani Tobie, ani nikomu. - złapałem za zakończenie jego swetra i zacząłem skubać czarny materiał.
- Nie chcę, żebyś podejmował takie decyzje pochopnie Hazz. Nie będę naciskał. - w jego oczach widziałem jednak lekki zawód. - Przyznam się szczerze, że nie mam najmniejszej ochoty patrzeć na Zayna, a nic nie wskazuje na to, żeby miał się wynieść.
- Jutro musimy iść na uczelnię. - westchnął głęboko na moje słowa. - Jak się z tym czujesz?
- Pobyt w Doncaster i szczere rozmowy z mamą bardzo mi pomogły. Jeśli uda mi się zaliczyć 2 rok to później już z górki. Właściwie jestem na tej uczelni tylko dlatego, że umożliwiło mi to grę w drużynie.. teraz kiedy mnie zawiesili.. serio Hazz, nie zależy mi na nauce. - zaśmiał się. - Jeśli nie dostanę się po tych cholernych zawodach do kadry pewnie wrócę do Doncaster i będę pomagał w rodzinnej firmie. - zdziwiło mnie to co powiedział. Tak po prosu wyjedzie? -Więc nie obchodzą mnie znajomości z uczelni ani pseudo popularność która była wokół mnie budowana. Jedyne na czym mi teraz zależy, to zawody, Perrie.. i Ty.

Wzruszony jego słowami po prostu go pocałowałem. Zależy mu na mnie. Czy mogłem chcieć więcej? Prosić go o cokolwiek innego, niż po prostu jego obecność?
Po chwili zwykła pieszczota zaczęło przeradzać się w coś zupełnie innego. Rosnące pomiędzy nami napięcie zaczynało sprawiać, że moje wszystkie myśli odpłynęły. Wraz z jego dotykiem przestawałem myśleć. Chciałem tylko żeby był blisko. Przygryzając moją wargę wsunął powoli zimną dłoń pod moją koszulkę. Przeszył mnie dreszcz, gdy jego palce zaczęły błądzić po moim torsie. Cały czas trzymając dłoń na jego karku znów wpiłem się w malinowe usta. Nawet nie wiem kiedy, dotarliśmy do mojego pokoju. Prowadzony po omacku, usiadłem na łóżku. Louis nie czekał na zaproszenie i nie przerywając kolejnego namiętnego pocałunku po prostu usiadł na mnie okrakiem. Nie mogłem powstrzymać cichego jęku, kiedy przycisnął mnie mocniej swoim ciałem. W momencie przerwał synchroniczne ruchy naszych warg i podpierając się na ręce spojrzał na mnie z góry. Pierwszy raz widziałem go takiego. Błyszczące oczy, czerwone policzki i ten uśmiech, od którego zawsze kręciło mi się w głowie. Poczułem jego palce zaciśnięte na dole mojej koszulki. Podciągnął ją do góry, a ja podniosłem się, żeby ułatwić mu pozbycie się jej. Gdy wylądowała na podłodze, zrobiło mi się jeszcze bardziej gorąco. Czy to możliwe? Owszem. Przekonałem się o tym, kiedy spojrzałem na Tomlinsona. Wyglądał jakby.. Zobaczył coś niesamowitego. Już się nie uśmiechał. Czułem jak jego wzrok niemal pochłania moją osobę. Usiadłem i drżącymi dłońmi dotknąłem jego policzka. Dlaczego się trząsłem? Odpowiedź brzmi - Louis. Oparłem swoje czoło o jego i przyglądałem się niebieskiej, lśniącej głębi. Wyglądał, jakby się wahał. Oczywiście że wcześniej myślałem o tym, żeby pójść o krok dalej w naszej znajomości. Nie wiedziałem tylko, czy on tego chciał.  Złożyłem na jego wargach jeden, delikatny pocałunek. To sprawiło, że w momencie obaj pozbyliśmy się wszelkich wątpliwości. Wykorzystując to, że oddalił się żeby wziąć oddech, pozbawiłem go swetra. Poczułem jak zadrżał. Zmusił mnie do ponownego położenia się, napierając dłońmi na moje ramiona. Czy wspominałem już że Louis wygląda cudownie? Chyba tak. A czy mówiłem jak bardzo wysportowane i umięśnione było jego ciało? Widziałem go półnagiego kilka razy po meczach. Ale to nie to samo. Teraz mogłem go dotknąć, teraz praktycznie leżał na mnie w moim pokoju, na moim łóżku. Na samą myśl o tym coś ścisnęło mnie w podbrzuszu. Cholera. Poczułem jego miękkie wargi, na swoim policzku. Zaczął powoli scałowywać ścieżkę wzdłuż linii mojej szczęki, poprzez szyję, aż dotarł do lewego obojczyka. Zacisnąłem palce na jego plecach, kiedy poczułem jak lekko przygryza skórę i zaczyna ssać. Poczułem mrowienie, po chwili przeradzające się wręcz w ból. Jęknąłem, a on zaczął ssać jeszcze mocniej. Wygiąłem się do tyłu, pod wpływam ogarniającego mnie uczucia. Kiedy przestał zachichotał cicho i znów mnie pocałował. Po chwili westchnął jakby niecierpliwie.

- Hazz wbijasz mi paznokcie w plecy. - na potwierdzenie tego napiął bardziej mięśnie, na których zaciskałem palce.
- Mówi to ten, który przed chwilą zrobił mi malinkę. - posłałem mu szeroki uśmiech luzując uścisk.

Przeniosłem dłonie w jego mocno potargane włosy, kiedy znów zapamiętale zaczął mnie całować. Czułem bijące od jego ciała gorąco. Wręcz wstrzymałem oddech, kiedy jego palce sunąc w dół po moim brzuchu zatrzymały się na pasku w moich spodniach. Zwinnie odpiął sprzączkę, zaraz znów przenosząc dłonie i wplatając je w moje loki. Szarpnął za nie delikatnie co wywołało kolejną falę przyjemności.

Wtedy dobiegł nas odgłos otwieranych drzwi.

- Harry, gdzie jesteś!?

Głos Nialla brutalnie wyrwał nas z naszego małego, wspólnego świata, oblewając kubłem zimnej wody. Louis w momencie zszedł ze mnie i z zakłopotaniem zaczął wzrokiem szukać swetra. Drzwi do mojego pokoju otworzyły się szeroko, a Nialla wręcz zamurowało kiedy nas zobaczył. Omiótł nas wzrokiem i wyszedł oblewając się rumieńcem. Cholera, nie chciałem żeby to widział. Nie po tym jakie ma doświadczenie, związane ze strefą intymną.
Spojrzałem na Lou, który już stojąc na środku pokoju trzymał w dłoniach czarny materiał. Szybko do niego podszedłem i chwytając go za nadgarstki jeszcze raz, powoli go pocałowałem.

- Przepraszam. - szepnąłem, widząc jak bardzo był zmieszany. - Jeszcze do tego wrócimy.

Po chwili zawahania odwzajemnił uśmiech i mocno mnie objął.

________________________________________________________

Witam Was kochani ♥

Ten rozdział jest, kolejnym z tych 'przejściowych'. Mam nadzieję, że 'Larry Moment' wyszedł mi w miarę przyzwoicie. Wciąż nie czuję się dobrze w pisaniu takich scen. Słuchałam Rock Me, co może trochę pomogło :d Piszcie co o tym myślicie : )

Mam pytanie. W opowiadaniu posługuję się tylko perspektywą Harry'ego i Louisa. Pomyślałam, że może chcielibyście poznać.. jakby drugą stronę tego wszystkiego. Chodzi mi o włączenie do opowiadania punktu widzenie Perrie i Nialla. To jak? Piszcie ! :D

jeśli chcesz być informowany o rozdziałach, napisz w kom nazwę twittera.
pozdrowionka i do następnego razu ! Xx

10 komentarzy:

  1. Cześć :D Rozdział genialny, ''ta scena'' wyszła Ci też świetnie xD
    Jeśli chodzi o perspektywę Perrie i Niall'a, to osobiści ten pomysł mi się podoba, geniuszu. ♥

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozdział po prostu cudowny!!!
    Natomiast jeśli chodzi o pomysł z punktem widzenia Perrie i Niall'a jestem za! :D
    @_AngelWar

    OdpowiedzUsuń
  3. Włączenie do tego opowiadania tej dwójki w tym momencie będzie świętym pomysłem ! XD cudowny dział. Pelen emocji <3

    OdpowiedzUsuń
  4. WSPANIAŁY rozdział! Ciesze sie, że dorwałam Internet w telefonie xD (bo nie mam neta w komputerze niestety). Czekam niecierpliwie na nowy :) pomysł z tymi perspektywami bardzo fajny :). @_1D_Polska_

    OdpowiedzUsuń
  5. Dodanie kolejnych perspektyw w tym opowiadaniu powinno być ciekawe. Nie wszędzie dobrze się to spisuje ale myślę że tutaj by pasowało. Czekam.na next! C:
    Możesz mnie informować? @Love_Larry4ever

    OdpowiedzUsuń
  6. Jestem za dodaniem perpektyw Niall'a i Perrie,będzie jeszcze ciekawiej:)Rozdział super,przeczytałam jednym tchem:)@8sylvie8

    OdpowiedzUsuń
  7. jejku kocham to opowiadanie, czekam na kolejne :*

    OdpowiedzUsuń
  8. Niall wszystko zepsułeś! Mam nadzieję ze w nastepnym rozdziale im nie przeszkodzi xd + obserwujemy?

    OdpowiedzUsuń
  9. Wow, było gorąco... Zgadzam się z innymi , Parrie i Niall pasowaliby do opowiadania ^^

    OdpowiedzUsuń
  10. Niall ! Wszystko spierniczyłeś ! : D Sio, sioo ! xD
    Do ostatniej sekundy myślałam, że jednak im się upiecze, a tu nie... Musiał wejść xD
    Rozmowa Louisa z mamą była taka uroczaa !
    Ulubiony fragment ! ♥ : 'Pragnę jego towarzystwa, jego uśmiechu. Chcę być przy nim cały czas, pomóc mu rozwiązać wszystkie problemy.. Ale ostatnio namnożyło się ich również u mnie.
    - Co się dzieje? - zmartwiła się.
    - Nie ważne.. Ja po prostu, mam wrażenie, że za dużo oczekuję od tej znajomości.'
    Kochamm ! ♥
    Informuj mnie ! @Gabryska__99
    xx

    OdpowiedzUsuń