czwartek, 22 sierpnia 2013

fourteenth.

Harry.

     Od śmierci Nialla minął tydzień. To brzmi tak bardzo absurdalnie że mam ochotę wybuchnąć śmiechem, ale wtedy potwierdziłbym przypuszczenia, że coś jest ze mną nie tak. Jeszcze tydzień temu z nim rozmawiałem. Poczułem że oczy zaczynają zachodzić mi łzami.. jak często przez ostatni tydzień. Ogólnie płakałem więcej razy niż w całym swoim życiu. A będzie tylko gorzej. Teraz jestem w domu, rodzina się cieszy bo mnie dawno nie widzieli. Nawet Gemma wróciła z Leeds. Wszyscy są pod wrażeniem Louisa.. no wiadomo, to w końcu Louis. Nie da się go nie polubić. Mama bardzo dobrze się z nim dogaduje. Obserwowałem ich leżąc na dużej huśtawce, jak próbowali odpalić grilla. Ładna pogoda więc trzeba korzystać. Niall lubił wiosnę. Robiło się aż ciepło na sercu, widząc jak swobodnie Tommo czuł się w moim domu, z moją rodziną. To zdecydowanie kolejny etap znajomości. Mama wczoraj pytała czy jestem pewny i to wszystko nie toczy się zbyt szybko. Powiedziałem jej jedno. Nie wyobrażam sobie życia bez niego. Nawet nie chcę o tym myśleć. Jedną osobę na której mi zależało już straciłem.
Tutaj było tak wesoło.. a za trzy dwa dni będziemy musieli wracać do pustego mieszkania, nauki, problemów.. Wpatrując się w błękitne niebo i czując ciepły wietrzyk, miałem ochotę zostać tutaj już na zawszę. Nienawidzę być sam a będę do tego zmuszony no bo przecież.. Lou nie może cały czas przy mnie siedzieć tak? Musi trenować, przed nim mecz. A ja nie chcę go uwiązywać już na samym początku, choć widzę w jego oczach potrzebę opieki nade mną, nie mogę jej wykorzystywać.
Nie chcę żeby zaniedbywał z mojego powodu swoje marzenia. On oczywiście utrzymuje, że wszystko jest w najlepszym porządku i chce być przy mnie.. czuję się dziwnie. Nie chcę być ciężarem. Odgarnąłem włosy z twarzy wzdychając. Byłem ostatnio taki zmęczony..
W tym samym momencie do ogrodu weszła Gemma, ze zdziwioną miną, niosąc w dłoniach kilka kopert.

- Znów rachunki? - zapytała mama podchodząc i zabierając jej listy.
- Tak.. - wyglądała na zamyśloną. - Właściwie to ten jest dla Ciebie Curly.

Podniosłem się z huśtawki i zaskoczony zabrałem od niej kopertę. Louis zbliżył się do nas z uśmiechem, bo udało mu się w końcu rozpalić grilla.

- Dziwne, wszystkie listy przychodzą na Londyński adres prawda? - zapytała mama, z ciekawością w głosie dodając. - No zobacz co to.

Obco brzmiący nadawca sprawił że sam zdziwiony chciałem jak najszybciej poznać treść listu.
To co zobaczyłem po jego otworzeniu sprawiło że zakręciło mi się w głowie. Usiadłem nie wierząc własnym oczom. Nie możliwe.. Nie wierzę że to zrobił.

- Masz minę jakbyś ducha zobaczył. Mów co to. - ponagliła Gemma, ale ja nie byłem w stanie wykrztusić słowa po przeczytaniu pierwszej linijki.

Zabrała kartkę z mojej ręki, a ja poczułem jak obraz się rozmazuje. Louis usiadł obok i mocno chwycił moją dłoń. To przywróciło mnie do rzeczywistości na tyle, żeby słyszeć słowa Gemm.

- "Wydawnictwo dla młodych zdolnych 'Only Imagine' z radością informuje szanownego Pana Harry'ego Styles'a, iż został Pan zwycięzcą tegorocznego konkursu młodych zdolnych. Spośród tysięcy przysłanych materiałów z całej Wielkiej Brytanii, zarys Pańskiej historii zrobiła na nas ogromne wrażenie. Jesteśmy zdania iż powinno ją poznać szerokie grono czytelników. Nadesłane przez Pana prace są niezwykle inspirujące. Jak znajdowało się w regulaminie konkursu, gotowi jesteśmy wydać Pańską książkę zaraz po otrzymaniu zakończonych materiałów. Serdecznie gratulujemy prosimy o stawienie się w głównej siedzibie wydawnictwa najpóźniej dnia 2 maja. Inaczej wszystkie podpunkty zawarte w regulaminie zostaną rozwiązane. Prosimy o kontakt i liczymy na owocną współpracę".

Kiedy skończyła czytać zapanowała cisza. Słychać było tylko kapiące z moich oczu łzy. To jakaś paranoja. Wygrałem? Ale... to nie możliwe. Mama natychmiast wzięła mnie w objęcia i zaczęła piszczeć.

- Hazz dlaczego nie mówiłeś, że bierzesz udział w jakimś konkursie pisarskim? - zaczęła podekscytowanym głosem. - O matko i do tego wygrałeś!
- No nieźle Curly a myślałam, że to tylko tak dla zabawy a tu proszę, będą wydawać książkę mojego brata!
- Hazz gratulację. - Lou pocałował mnie w policzek. - Dlaczego nic nie mówiłeś?
- Bo nie wiedziałem!

Mój krzyk sprawił że nagle zamarli i przestali być tacy.. szczęśliwi. Z czego oni się cieszą do cholery?Powstrzymałem łzy z wielką trudnością.

- Jak to kochanie? - Mama usiadła obok mnie z wyraźnie zatroskaną miną.
- To Niall. - mój głos odmawiał posłuszeństwa. - Ja.. Znalazłem ten konkurs w sieci. Wysyłasz do wydawnictwa kilka rozdziałów, oni wybierają najlepiej zapowiadającą się historię i wydaja książkę. Tak po prostu, zajmują  się promocją i wszystkim.. Ja nie chciałem się zgłaszać. On nalegał.. Nie zrobiłem tego w końcu no bo.. Jak coś mojego mogłoby się  im spodobać?  - pociągnąłem nosem. - Boże.. Tydzień przed śmiercią uparł się żebym pokazał mu swoje najnowsze 'dzieło'. Zrobiłem to i w sumie nie zauważyłem że do mnie nie wróciło. Byłem zbyt rozbity w ostatnich dniach żeby o tym myśleć..

- To bardzo miłe z jego strony Harry.. - mama zaczęła tonem który zawsze mnie uspokajał. - Pomógł Ci. Widzisz, powinieneś w siebie wierzyć kochanie.

Oni nic nie rozumieli. Boże dlaczego to musi być takie trudne!

- Mamo.. Ale ja miałem powód żeby się do tego konkursu nie zgłaszać. - mój głos się urywał. Spojrzałem na Louisa z żalem. - Marzyłem o swojej książce, ale wiedziałem, że to wydawnictwo ma swoją siedzibę w Belfaście.

W oczach Louisa zaszła zmiana. Już się nie cieszył. Atmosfera  stała się ciężka. Moje serce stało się cięższe.

- Zamierzasz tam pojechać? - zapytał drżącym głosem.

Poczułem jak rozpadam się na tysiące kawałeczków rozdzierany silnymi emocjami. Marzyłem o tym. Żeby wreszcie stać się pisarzem. Żeby nie musieć chodzić codziennie na studia i żyć z pisania. Marzyłem o wygraniu tego konkursu bo wiedziałem, że pomógłbym finansowo rodzinie.. Chciałem tego, a teraz..

- Nie mam pojęcia.

Spojrzałem mu w oczy, chcąc doszukać się jakichkolwiek zapewnień, że będzie dobrze

***

Perrie.

Obserwowałam jak Zayn krząta się po kuchni, nerwowo poszukując noża.

- W dolnej szufladzie. - poinstruowałam widząc, że sam sobie nie poradzi.

Odwrócił się, posłał mi lekki uśmiech i sięgnął we wskazane miejsce, żeby zaraz zająć się krojeniem bułek. Przetarłam zaspane jeszcze oczy i przyglądałam się, jak po raz pierwszy od dawna robi śniadanie. To miłe, nie powiem. Szkoda tylko że Louis nie mógł zjeść z nami tak jak kiedyś. Odkąd wrócili dwa tygodnie temu widziałam się z nim tylko kilka razy na uczelni. Nie mam pojęcia o co poszło, ale coś było między nimi nie tak. Harry wydawał się cały czas chodzić zapłakany a Lou snuł się po korytarzach za nim, bardzo przybity. Dalej przeżywają śmierć Nialla czy stało się coś jeszcze? Kiedy spytałam Tommo powiedział że nie ma siły i nie wie co dalej, ale nie powiedział o co konkretnie chodzi. Chciałabym im pomóc ale co mogę zrobić? Coś zwaliło się na głowę ich obu, bo gdyby tak po prostu się pokłócili nie obejmowaliby się, jakby mieli już nigdy więcej się nie zobaczyć. Jakby byli swoją ostatnią deską ratunku. Dobrze że nikt ich już nie dręczy. Wręcz błagałam ludzi z naszej paczki, żeby chociaż teraz dali im spokój, bo nie mają łatwo. Śmierć Nialla przeszła przez uczelnię pozostawiając na twarzach wszystkich ogromny szok. Nie znali go, ale fakt że popełnił samobójstwo był przerażający. Nikt z nas dalej nie wie co się stało. Wiadomo, żyje się dalej, nie nasza sprawa. Ale sprawa Harry'ego i chyba zrozumieli, że nie powinni się teraz mieszać.
Zayn podał do stołu i usiadł na przeciwko mnie. Sięgnęłam po plasterek sera pytając:

- Do meczu został tydzień, jak się czujesz?
- Szczerze.. - westchnął. - Boję się jak nigdy przedtem.

Zdziwiło mnie jego wyznanie. On był zawsze pewny i niezłomny. To on wszystkich nakręcał, a ostatnio zauważyłam jak bardzo się stresuje. Po każdym treningu przychodził ledwo żywy. Z jednej strony to dobrze, nie chodził wtedy na imprezy, nie był agresywny.. I znów poczułam że mój Zayn wrócił.

- Przecież jesteś liderem. Wszyscy stawiają na Ciebie. - postarałam się go pocieszyć, widząc niepokój w jego oczach.
 - Może i tak, ale ja wiem, że jest ktoś lepszy. Ciężko mi to przyznać, ale Pezz.. Oboje wiemy, że Tomlinson ma grę we krwi. On jest najlepszy. Nie wiem jak gość to robi, ale w każdej sekundzie gdy jest na boisku daje z siebie tysiąc procent. A ja choćbym nie wiem jak się starał, zawsze coś pójdzie nie tak. Pociesza mnie fakt, że wciąż jest zawieszony i nie może z nami trenować. Może to nieco go osłabi.. - nagle jego głos się zmienił. - Perrie ja nie mogę w tym roku zawieść rozumiesz? Nie mogę. Na pewno na widowni będzie ktoś z zarządu. Ale oni zawsze wybierają tylko jednego. W tamtym roku nie mieliśmy żadnych szans konkurować z Andym. Teraz mam cień szansy i muszę ją wykorzystać. - podkreślił z determinacją.
- Proszę Cię. A nawet jeśli to Louisowi się uda? Wtedy zostaniesz najlepszym i bezkonkurencyjnym. Możesz spróbować wtedy za rok. - zasugerowałam trochę obawiając się jego reakcji.
- Nie mogę. Właśnie o to chodzi. Rodzinny sklep zaczyna się sypać. Ojciec już rok temu powiedział mi że mam nie wracać bez kontraktu, inaczej nie będzie płacił. - zdziwiło mnie to trochę. Zayn nigdy nie wspominał o problemach finansowych. - Jeśli w tym roku nie uda mi się dostać awansu to mogę się pożegnać z karierą, studiami i Londynem. Wracam do Bradford i będę stał za ladą. Nie dam rady, wiesz o tym.

Poczułam się dziwnie. Zależało im obu na tym kontrakcie. Obaj jeśli się nie załapią, wracają do domu. Obaj mają ostatnią szansę. Obaj będą walczyć do ostatniej kropli krwi i to mnie przeraża. Obu ich kocham tak samo i będę szczęśliwa jeśli jednemu się uda, i smutna jeśli ten drugi przegra. Zaczęłam bać się tych zawodów. One oznaczają pożegnanie się z którymś z nich. Ale przecież... Jeśli załapią się do drużyny.. również nie będą mieć dla mnie czasu. Prawda jest taka, że zostanę sama tak czy inaczej, przegrywając z pasją do piłki i marzeniem. To chore. A został tylko tydzień. Pieprzony tydzień i zmieni się życie całej naszej trójki. A właściwie czwórki. Harry pewnie czuje się tak samo jak ja.

- Dlatego muszę postarać się być najlepszy. Musze być.

Wstał i pocałował mnie w czoło. Zgarnął jeszcze jabłko ze stołu, torbę sportową i niemal wybiegł z mieszkania na trening.

Jutro impreza którą organizujemy z dziewczynami. Louis powiedział że się na niej nie zjawi, ale obiecał zaleźć dla mnie trochę czasu dziś po południu. Mam nadzieję że uda mi się wyciągnąć od niego, dlaczego obaj ze Styles'em zachowują się tak dziwnie.

***

Kelnerka zdążyła podać mi kawę, a przez drzwi wpadł zdyszany Louis.

- Długo czekasz? - zapytał.
- Właściwie dopiero przyszłam. - poczekałam aż usiądzie i zamówi herbatę, żeby w końcu zapytać. - Co się z wami dzieje?
- Nie wiem o czym mówisz. - powiedział po chwili odwracając wzrok.
- Loueeh mnie nie oszukasz. - prychnęłam. - Widzę że coś jest nie tak. Czuję to napięcie między Wami. Opowiadaj.
- Właściwie to.. - jego oczy zalśniły. Wiedziałam. - No dobra. Musisz mi doradzić bo ja najzwyczajniej w świecie nie wiem co zrobić. - odetchnął. - Kiedy byliśmy w Holmes Chapel do Harry'ego przyszedł list. Wygrał konkurs pisarski.  Wydawnictwo chce podzielić się ze światem jego twórczością..
- To świetnie! - zaczęłam zaskoczona. Ma talent. Podobał mi się jego wiersz, który kiedyś napisał na szybko na korytarzu. Wow.
- Tak.. One nie chciał brać udziału. Niall go zgłosił. No i wygrał.
- Więc w czym problem? Powinniście tryskać radością. Przed Tobą zawody, Harry na reszcie spełni swoje marzenie.. - wydawało się być absurdalne, smucenie się z tego powodu.
- W tym, że 2 maja musi się tam zameldować. W Belfaście. Inaczej nic z tego. - schował twarz w dłoniach.
- To dzień po zawodach..
- Perrie! - aż podskoczyłam kiedy podniósł głos. - Nie rozumiesz? On się musi przeprowadzić! Dadzą mu mieszkanie, wszystko czego będzie potrzebował, a on ma tylko napisać coś, co będzie hitem w mniej niż 2 lata. Inaczej wraca z niczym.
- Belfast jest przecież..
- Daleko Pezz. - w jego oczach zaczęły zbierać się łzy. - Jeśli nie uda mi się na zawodach, polecę z nim.
- Zostawisz wszyst-
- Tak. - uciął. - Zostawię wszystko. Jeśli nie uda mi się za tydzień, nie mam nic do stracenia. Wtedy polecę z nim..
- A jeśli Ci się uda? - zapytałam znając odpowiedź.
- Wtedy ja będę musiał zostać w Londynie, a on.. - z jego policzków zaczęły kapać łzy. - Pezz ja go nie chcę ograniczać. Chcę żeby był szczęśliwy, spełniał swoje marzenia tak jak ja.. Widzę jak dręczy go ta cała sytuacja. Cały czas płacze i nawet chciał zadzwonić i powiedzieć im, że nie przyjedzie. Przekonałem go, że to jego życiowa szansa i kazałem mu potwierdzić przyjazd ale.. - wytarł policzki, wciąż jednak nie mógł powstrzymać łez. - Nie wyobrażam sobie tego. Nie wyobrażam sobie, że miałoby go nie być. Że miałbym znów budzić się sam, nie mógłbym go objąć, patrzeć jak siedzi z zeszytem i zapisuje, a później nie chce mi tego pokazać.. Nie zniósłbym myśli, że jest tak daleko.

Nie wiedziałam co powiedzieć. Nie ulega wątpliwości że Harry nie powinien rezygnować. A Louis powinien dać z siebie wszystko na zawodach i zostać zauważonym. I co wtedy? Obaj zajmą się swoim nowym życiem, swoją szansą i co? Zapomną o sobie? Rozstaną się? Nie wiem.

- Lou.. ja nie mam pojęcia co powiedzieć.
- A ja nie mam pojęcia co zrobić.

Oczy zaczęły mnie piec. Widziałam jak zanosi się płaczem, jak bardzo jest zrozpaczony, a nie miałam pojęcia co mu doradzić, co powiedzieć. Poczułam że i moje oczy robią się mokre.

- Ułoży się. - zamknęłam w uścisku jego dłoń. - Nie myśl o tym co będzie dalej. - zmusiłam go do spojrzenia sobie w oczy. - Pamiętasz po co tutaj przyjechałeś? Żeby dostać się do kadry. Za tydzień będziesz miał szansę. Skup się na tym. Harry marzył o zostaniu pisarzem. Dostał szansę. Wiem że mało w tym romantyzmu ale.. Musicie walczyć o siebie. Wiem, że między Wami jest coś na tyle silnego.. - szukałam odpowiednich słów. - Kochacie się. Zależy Wam na sobie.. - ścisnęło mnie w gardle. - Czasami to nawet Ci zazdroszczę wiesz? Tego jak Harry na Ciebie patrzy. Jakby chciał wyrwać sobie serce, zdjąć duszę i to wszystko Ci oddać. Choćby nie wiem co. Uda Wam się. Tylko bądźcie silni.

Pociągnął nosem i blado się uśmiechnął.

- Damy radę. - powiedział przekonując bardziej samego siebie.

***

Danielle na prawdę się postarała. DJ puszczał głośną, porywającą do tańca muzykę, ogromne głośniki stały w każdym zakamarku domu. Dyskotekowe światła raziły kolorami. Było wesoło mimo iż na dworze mocno padało. Wszyscy się śmiali, wszyscy tańczyli. Zayn nawet zachowywał się przyzwoicie. Rozmawialiśmy o nadchodzącym meczu, o najróżniejszych planach na przyszłość. Wszyscy mi gratulowali, wiedząc że Malik jest liderem do awansu. Było wyjątkowo miło.
Do czasu.
Do momentu aż Zayn wypił o jeden kieliszek za dużo. Znów. Wiedziałam że jest coś nie tak, gdy siedząc na kanapie zaczął podciągać do góry moją czerwoną sukienkę. Powstrzymywałam go obracając to wszystko w żart. Dotykał moje uda coraz wyżej i całował mnie po szyi. Wszyscy patrzyli. Eleanor spojrzała na mnie współczującym wzrokiem znad swojego drinka. Ale co mogła zrobić. Miałam w duchu nadzieję że nikt nas nie widzi. Zayn był już tak pijany, że nawet nie słyszał jak prosiłam by przestał.
W jednej chwili mocno złapał mnie za rękę i pociągnął za sobą. Niemal przewróciłam się na własnych nogach. Pytałam gdzie idzie. Jego uścisk zaczął boleć. Chciałam żeby mnie puścił.
Zatrzymał się w najciemniejszym kącie salonu. Przyparł mnie do ściany i zaczął zapamiętale całować. Pachniał wódką. Nienawidzę kiedy pije. Nienawidzę kiedy jest taki zaborczy. Jego pocałunki i dotyk zaczęły stawać się coraz bardziej niekomfortowe. Czuć się źle kiedy całuje cię twój chłopak? Owszem. Gdy był pijany wolałabym żeby mnie nawet nie dotykał.

- Zayn proszę przestań. - wyszeptałam wręcz błagalnie, gdy jego usta uwolniły moje i skierowały się ku szyi.

On jakby chcąc mi pokazać, że nie ma zamiaru przestać, z siłą zassał moją skórę i wepchnął kolano pomiędzy moje uda. Co go napadło? Starałam się powstrzymać jakiekolwiek dźwięki wypływające ze swoich ust, wiedząc że to jeszcze bardziej go nakręca. Nie udało mi się opanować cichego jęknięcia, kiedy przygryzł skórę na moim obojczyku, gdzie jeszcze miesiąc wcześniej znajdowały się głębokie rozcięcia. Przymknęłam oczy i po prostu czekałam. Nie wiem na co. Nie chciałam odwzajemniać pieszczot wiedząc, że wtedy nie da mi spokoju. Ale on się nie zniechęcał. Zmusił mnie do wplecenia palców w jego włosy, całował mnie w sposób, którego nie lubiłam.. Z każdą minutą stając się coraz bardziej nieokiełznanym. Jego ręce zaciskające się na moich pośladkach wywołały dreszcz, ale wiedziałam, że nie mogę teraz pozwolić sobie na słabość, bo zrobiłby ze mną wszystko. Nie mogę się ugiąć. Zawsze był nieco brutalny, ale zawsze udało mi się go opanować w miejscach publicznych. Słyszałam jak kilka osób przechodziło obok nas.. Chyba rozpoznałam Ellie z rocznika wyżej, jak niemal krzyknęła z dezaprobatą na nasz widok. Dziś proszenie nie dawało rezultatów. Nie pozostało mi nic innego jak tylko go odepchnąć. Udało mi się odsunąć go na tyle, żeby przez chwilę móc spojrzeć mu w oczy. Był tak pijany, że wydawał się nie wiedzieć kim jestem. Jakby jego umysł zupełnie się wyłączył. W oczach Zayna nie zobaczyłam Zayna. Był kimś innym. Kimś obcym.

- Dzisiaj zrobisz wszystko co Ci karzę. - syknął ponownie przysuwając się do mnie i mocno chwytając mnie za nadgarstki.

Poczułam jak zaczynają mnie piec. O nie kochany. Nie zamierzam. Włożyłam całą siłę w to, żeby go ponownie odepchnąć i wyswobodzić się z jego sprawiającego ból uścisku.
Wtedy stało się coś, czego się nie spodziewałam. Zobaczyłam w jego oczach pogardę i złość, kiedy niemal upadł na przeciwległą ścianę..
Nawet nie widziałam kiedy podniósł rękę. Poczułam tylko przeszywający ból rozchodzący się po całej prawej stronie mojej twarzy. Byłam tak oszołomiona, że nie mogłam otworzyć oczu i upadłam na podłogę, raniąc sobie kolana. Usłyszałam czyiś krzyk. Muzyka ucichła. Wszystko działo się dla mnie w zwolnionym tempie. Nagle jakby atmosfera zgęstniała. Rozpoznałam Liama i Taylora. Krzyczeli coś do Zayna. Ktoś chwycił mnie za ramię i zaczął mnie podnosić. Poczułam jak narasta we mnie złość, zastępująca pierwszy szok. Zebrałam się w sobie ignorując ból i łzy upokorzenia, podniosłam się na równe nogi i odepchnęłam Eleanor. Mój wzrok zdążył zarejestrować chłopaków, próbujących wyprowadzić szarpiącego się Zayna z pokoju. Coś krzyczał. Nie byłam w stanie tego jednak usłyszeć. Nie zabierając niczego i ignorując zatrzymujące mnie dziewczyny wybiegłam z domu w mrok. Lodowate krople w momencie sprawiły, że to co miałam na sobie było zupełnie przemoczone. Potknęłam się, niemal łamiąc obcas.
Uderzył mnie. Przy wszystkich. Policzek dalej pulsował boleśnie przypominając o tym co się właśnie stało. Potraktował mnie jak dziwkę. Nienawidzę go.
Nie znałam okolicy więc co mi pozostało? Zrezygnowana upadłam na zimną, mokrą ziemię, pozwalając łzom zmieszać się z deszczem.


____________________________________________________________

Witam Was Kochani! : D

Od razu chciałam przeprosić. Za niespójność rozdziału, za kilka wątków, za literówki, powtórzenia i błędy językowe... Nie wiem co się ze mną dzieje ostatnio. Bardzo przepraszam jeśli czegoś nie zrozumieliście lub było trochę nie jasne.
Sama zaczęłam mieszać się w tym co piszę. Może to przez nadchodzący rok szkolny? Raczej nie. Poznałam już swoją nową klasę i wydają się mili.. Nie wiem. Po prostu jestem lekko zagubiona we własnej historii.
Jeszcze raz przepraszam.

Ogólnie to jak się czujecie w ostatnie chwile jakże pięknego czasu, jakim są wakacje?

Obawiam się że może być to ostatni rozdział w tym miesiącu! Spokojnie, już wyjaśniam.
A więc.. W sobotę i niedzielę idę na wesele kuzynki, które zbiegło się z moimi urodzinami :)
Tak... Iv w niedzielę kończy 16 lat... matko ;_____;
W poniedziałek pewnie będę nieżywa..
Środa - jadę do siostry na mieszkanie, gdzie nie ma wi-fi ani nawet komputera, a nie mam nerwów, żeby pisać na telefonie.
Wiadomo co jest 30... THIS IS US ! asdfghjhgfdsdf
Do domu wracam.. 31, a później wiadomo, trzeba się przygotować do szkoły.

Z racji tego że już się w tym miesiącu tutaj nie zobaczymy...

Życzę powodzenia wszystkim którzy w tym roku idą do nowej szkoły! Stay Strong ♥
No i oczywiście do zobaczenia na TIU siostry! :D

ps.: DZIĘKUJĘ ZA 5k wyświetleń!
ps2.: Jest godzina 00:30 a ja muszę wstać jutro o 7 na badania (będą mi kraść krew :x) i mimo wszystko nie śpię, chcąc żebyście mieli rozdział wcześniej więc proszę... Doceń to i zostaw chociaż krótki komentarz :3

UWAGA! 

This Is Us, Rzeszów Multikino w Milenium Hall, sala 9, rząd i, miejsce 16. 

love you all! ♥

10 komentarzy:

  1. Jest pare wątków ale to tylko jeszcze bardziej zachęca do czytania. Czeka się wtedy na więcej wyjaśnień i wydarzeń. Martwię się trochę o przyszLość Larry'ego.. ale wiem że są silni i dadzą sobie radę. W tym momencie nienawidzę Zayn'a. Jak on mógł coś takiego zrobić?! On jest (nie)ładnie mówiąc pojebany! Do tego jeszcze zrobił to przy wszystkich.. Czekam na next! :D
    Wszystkiego najlepszego na urodziny! Miłego wesela i cudownych chwil na TIU. Powodzenia na badaniach! Oby było dobrze! <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Ugh. Dobry rozdział. Powstrzymałam łzy na szczęście.
    Ratujesz moje shipperskie serce, które jeszcze się nie pozbierało.
    eww Horan tutaj zawsze był taki uparty, postawił na swoim. Nienawidzę go teraz za to i kocham. Cholera oby LouLou się nie powiodło na tym meczu. Chociaż pewnie się powiedzie, żebyś sobie bardziej pisanie skomplikowała hahaha

    Iv i jej SWEET SIXTEEN hahaha <3

    bez wifi jak bez powietrza ;c
    agh musimy się zdzwonić po tis is as i podzielić się piskami.
    ksdncskjdfksdfjsdjnfkjdf

    Życzysz sobie samej powodzenia.! hahaha
    ekhm, to znaczy: dzięki, dzięki stayemy strong.

    doceniam to, że wstawiłaś dzisiaj (tj miałaś wczoraj wyszło dzisiaj, no nieważne) rozdział. no ale trzeba było iść spać.

    boże, piszę tutaj jak w mailu. hahaha
    trzymam kciuki za dobre wyniki, bo jak nie będziesz musiała brać witaminy i wcinać zieleninę jak ja. ugh

    ily2sfm♥

    OdpowiedzUsuń
  3. Wiec to taka niespodzianka od Niall'a.
    Biedny Larry... Kurde
    Kiedy czytalam te rozmowe z Perrie to plakalam. Kurde oni tyle przezyli i teraz musza jeszcze sie rozstac? Jeezu. Ciezka decyzja i bedzie im ciezko.
    Perrie jest taka dobra przyjaciolka Lou, a Zayn to normalnie dupek, tyran, swinia itd. xd Uderzy Pezz. Ughm. No normalnie jade mu wpierdolic. Jak on mogl!? Matko swiet. Dobrze, ze Liam i Taylor odciagneli go, bo kto wie co moglby jej zrobic.
    Ahh. Uwielbiam Ciebie wiesz? Czytam ktores tam opowiadanie o Larry'm i przyznaje, ze jest swietne. Chyba jedno z najlepszych ;3
    Czekam na nastepny i zycze weny ;3

    A i milej zabawy na weselu ;3 Hihi..

    OdpowiedzUsuń
  4. O matko, o matko... To jest boskie *.* Nie wiem, gdzie Ty tu widzisz błędy, kochana. Wszystko jest idealne ♥

    OdpowiedzUsuń
  5. Cieszę się, że Lou dobrze dogaduje się z rodziną H. Louis dumny, bo rozpalił grilla xD i kolejny punkt w którym nawet ja czuje się rozdarta ... Może pojechać , spełniać marzenia. Ale tutaj ma Lou, rodzinę... Z drugiej strony mógłby jechać tam z nim... Ale studia . Za dużo problemów . Perrie jest cudowna. Robi tak wiele dla Larry'ego. To cudowne mieć kogos takiego, w szczególności, kiedy w twoim życiu nie jest kolorowo. Zayn mnie zaskoczył. Jednak jego upór pozostał. Nie chciałbym znaleźć się na miejscu Perrie ... Impreza ... Byłoby za pięknie, gdyby byłoby spokojnie ... Nareszcie zrozumiała , że jest z dupkiem. Szkoda, że tak późno... Muszę się przyznać, że były momenty w których płakałam ... Nie wiem, Słońce, dlaczego jesteś zagubiona. Jak dla mnie wszystko jest jasne. IV WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO. <3 ja i krótki Komentarz ? Nie przy twoich rozdziałach . XD kocham cię . xx

    OdpowiedzUsuń
  6. YEAH ! MOGĘ KOMENTOWAĆ !!! ♥
    Malik, ty świnio !! Jak mógł ?! Jak ?!
    Teraz sporo wydarzy się u Larrego ... Mam nadzieję, że wszytko się poukłada ! :) Tylko jest dylemat ... Jeśli pan z zarządu wybierze Louisa, to chłopców czeka rozłąka i Perrie straci chłopaka (humm, może to i nawet dla niej lepiej ?). Z drugiej zaś strony, jeśli wybiorą Zayna, to Lou wyjedzie razem z Harrym, a Pezz zostanie kompletnie sama... Kurna ...
    Ulubiony fragment ! ♥ : 'Powiedziałem jej jedno. Nie wyobrażam sobie życia bez niego.' - to było takie słodkiee ;) sfgklhgfdf !
    Informuj mnie ! @Gabryska__99
    xx
    P.S. Huehuehue : D I co z tego, że napisałaś, że do końca miesiąca prawdopodobnie nie dodasz nowego rozdziału ? Ja i tak będę gościć tutaj codziennie ! ♥ A co do TIU ... Ja mam salę 4 ! :(( Za to o 16 musimy się spotkać ! :D

    OdpowiedzUsuń
  7. kiedy następny?<3

    OdpowiedzUsuń
  8. Najgorsze jest to, ze zawsze czytając to slucham Jamal- Peron ;_; Tyle emocji ;____;

    OdpowiedzUsuń