piątek, 2 sierpnia 2013

tenth.

Perrie.

Stałam boso na zimnych płytkach, owinięta białym ręcznikiem. Spojrzałam na swoje odbicie w lustrze. Omiotłam wzrokiem bledniejące już rozcięcia na policzku i obojczyku. W tym samym momencie w mojej głowie zamajaczył obraz z tamtego wieczoru. Kiedy Zayn przyszedł do domu z opatrunkiem na nosie. Zaczął wyzywać Louisa. Zaczął krzyczeć, wymachiwać rękami.. Kiedy powiedział że jest bezwartościowym, beznadziejnym pedałem nie wytrzymałam. Powiedziałam, żeby przestał, żeby się od niego odczepił.. Krzyknął, że jestem tak samo nic nie warta, jak on.. Wtedy kilka centymetrów ode mnie w ścianę uderzył fioletowy wazon. Kiedy kilka odłamków przecięło moją skórę, dalej nie byłam w stanie wyjść z szoku i po prostu na niego patrzyłam. Nie wierzyłam, że to zrobił. Oczywiście zaraz w jego oczach zaszła zmiana. Objął mnie, zaczął przepraszać, ocierać moje łzy. Pamiętam nawet jak wyjmował ostrożnie kawałki szkła z mojego ramienia. Bardziej bolały mnie jednak jego słowa, niż to co zrobił. On jest.. Nieobliczalny. Taki już jest.
Drzwi do łazienki się otworzyły. Zamrugałam, wyrwana z zamyślenia i przywdziałam szeroki uśmiech.

- Witaj piękna. - mruknął zaspanym głosem i objął mnie od tyłu.

Pocałował moje ramiona i policzek. Oparł o nie głowę i spojrzał na mnie w lustrze. Kiedy widzę go codziennie rano, mam ochotę się uszczypnąć. Wygląda tak cudownie z nieułożonymi włosami, zaspanymi oczami i zarostem.. Jedyne co nie pasowało do tego obrazka, to wciąż widniejący na jego nosie plaster. Nie byłam w stanie być zła na Lou za to co zrobił. Było mi tylko żal, że dwóch najważniejszych mężczyzn w moim życiu się kłóci. To boli.
Odwróciłam się do niego przodem i delikatnie go pocałowałam. Uśmiechnął się, tak jak lubiłam najbardziej. Tak, jakbym coś dla niego znaczyła.

***

Zniknęłam w najmniej tłocznym skrzydle uczelni. Miałam dość ich gadania. Nie mogłam z nimi wytrzymać. Cały czas mówili o Lou i Harrym. Śmiali się, a ja musiałam udawać, że wszystko jest w porządku. A nie było. Eleanor kręciła już z jakimś innym kolesiem z drużyny. Współczuję mu, nie wie w co się miesza. Przymknęłam powieki, i wzięłam głęboki oddech. Żeby nie zwariować.
Było dziś wyjątkowo ciepło, ale i tak musiałam założyć szal. Nie chciałam zbędnych pytań. Nie miałam też wymówek.
Zawsze pod koniec marca chodziliśmy z Lou do parku, na długie spacery.. Wygłupiał się jak pięciolatek a ja udawałam, że mnie to nie interesuje i czytam książkę. Tęsknię za nim. W tym samym momencie, dostrzegłam dwóch chłopaków idących w moją stronę. Nie mogąc się powstrzymać zerwałam się na równe nogi i podbiegając, rzuciłam na szyję niższemu z nich. Wtuliłam się w niego, rozkoszując się jego dźwięcznym śmiechem którego mi tak bardzo brakowało.

- Hej Pezz. - pocałował mnie w czoło wciąż chichocząc.
- Lou tęsknię za Tobą. - oderwałam się od niego i intensywnie spojrzałam mu w oczy. - Cześć Harry. - zwróciłam się do Loczka z uśmiechem.
- Hej. - odwzajemnił go ukazując urocze dołeczki i znów ujął dłoń Louisa.
- Spokojnie, dziś mam w planie spać w naszym mieszkaniu. Mam nadzieję, że Zayn mnie nie pogryzie.
- Idziemy dziś na parapetówkę do nowego mieszkania Eleanor, więc będziesz miał dom dla siebie. Wątpię, żeby Zayn był w stanie wrócić do domu. - wymusiłam uśmiech.

Usiedliśmy razem na schodach. Cholernie się ucieszyłam, że nie był na mnie zły. Że wciąż chce ze mną rozmawiać i nie wyprowadza się.. na razie. Jest dla mnie jak brat, kocham go. Kiedy widziałam go po raz ostatni był rozdarty, zły, smutny i zdenerwowany. Teraz siedział przede mną szczęśliwy koleś, którego oczy aż świeciły, kiedy dumnie brał za rękę swojego chłopaka. Wyglądali razem cudownie. Poczułam ciepło. Chcę żeby był szczęśliwy. Teraz na takiego wygląda.

- Wcale nie chcesz tam iść. - stwierdził. Jak on mnie dobrze zna.
- Lou, muszę iść na zajęcia praktyczne. - nieśmiało wszedł mu w słowo Harry. - Widzimy się wieczorem u mnie?

Tomlinson spojrzał na mnie pytająco. Wyczytałam z niebieskich oczu, o co mu chodzi i nieznacznie skinęłam głową. Czyli zapowiada się ciężki wieczór.

- Może u mnie? - zapytał, lekko się czerwieniąc. To urocze.
- No dobrze. Przyjedź po mnie, nie wiem gdzie mieszkasz. - odpowiedział Loczek.

Widziałam, że przy mnie trochę się krępował, zupełnie nie mam pojęcia dlaczego. Pocałował Louisa w czubek nosa, co wywołało u niego chichot jak u zakochanej nastolatki. Przez chwilę oboje patrzyliśmy jak odchodzi przeczesując palcami włosy. Spojrzał na mnie i nieco spoważniał.

- Więc jak? - wrócił do tematu imprezy.
- Nie specjalnie mam na to ochotę. - zaczęłam bawić się breloczkiem od kluczy. - Po prostu.. nie wiem czy dam radę słuchać tego wszystkiego i nie odezwać się ani słowem.. Wiem jak to ostatnio się skończyło.
- Pezz.. - Przysunął się i ścisnął pocieszająco moją dłoń. - Jeśli chodzi o mnie, niczym się nie przejmuj. Ja mam to gdzieś. Nie obchodzą mnie oni.
- Wiem.. - nagle zachciało mi się płakać. Zamrugałam żeby powstrzymać łzy, ale już to zauważył i szybko wziął mnie w swoje ramiona. - Ciebie tam nie będzie. - szepnęłam w materiał jego koszuli. - Nigdy nie lubiłam tych imprez, ale wcześniej Ty na nich byłeś. Miałam z kim porozmawiać a teraz? Mam się uśmiechać, rozmawiać z dziewczynami o chłopakach, dużo pić i tańczyć. - pociągnęłam nosem. - Dobrze wiesz jak ja bardzo nie lubię tańczyć!
- Ciiicho. - pogładził mnie po plecach i poczułam się jak mała dziewczynka w objęciach ojca. - Wiem, że jest teraz ciężko.. nam obojgu, ale pamiętasz? - Odsunął mnie za ramiona, wciąż jednak je ściskając. - Pamiętasz jak zawsze mi mówiłaś? Kiedyś musi być dobrze.
- Czekam na to kiedyś. - mruknęłam. Niepotrzebnie się znów rozkleiłam.
- Już niedługo, obiecuję Ci to.

Znów mnie przytulił. Trwaliśmy w uścisku przez jakiś czas, po prostu oddychając. Dlaczego Zayn musi być taki... Dlaczego nie mogą się dogadać? W końcu Lou odsunął się i znów się uśmiechając, zmienił temat.

- Eleanor ma mieszkanie? Czyżby przestała być już kochaną córeczką?
- Hmm.. Chodzi o tego Taylora. Zamieszkali razem a ona.. - zawahałam się. Po co mu to mówię? - Ona wszystkim rozpowiada że nie miałeś jaj żeby z nią zamieszkać i zawsze się wykręcałeś, a teraz już wie dlaczego. - tylko przewrócił oczami. - I że.. jesteś słaby w łóżku.
- Że co? - spojrzał na mnie zaskoczony. - A skąd ona może wiedzieć? Z nią to był przymus. Nie widziałem powodów, żeby się wczuwać. - rzucił z ironią.

Po chwili ciszy oboje wybuchnęliśmy śmiechem. Spojrzałam na jego promienny uśmiech i chciałam, żeby widniał tam na zawsze. Louis na to zasługiwał. I żebym na zawsze mogła mieć go przy sobie.

***

Niall.

Siedziałem na kanapie wpatrzony w krzątającego się po mieszkaniu Harry'ego. Biegał w tą i z powrotem, cały czas coś przewracając. Czy tak się zachowuje zakochany człowiek? Dobrze że mnie to nie dotyczy.
Widać było gołym okiem, że się denerwuje. Nic dziwnego. Po raz pierwszy jechał do Louisa. Na noc. A ja po raz pierwszy od kilku miesięcy miałem zostać na noc sam. Boję się.

- Jesteś pewny że mogę jechać? - zatrzymał się na środku pokoju i spytał mnie, po raz setny dzisiaj.
- Oczywiście. Poradzę sobie. - skłamałem uśmiechając się.

Skinął głową i pobiegł do swojego pokoju. Wpatrzyłem się w ścianę. Była taka.. dziwna. Nie mam pojęcia dlaczego.

- Weź szczoteczkę do zębów. - przypomniałem mu.
- Racja.. - sapnął i pobiegł do łazienki.

Zadzwonił jego telefon. Czekał mnie długi, pełen walki wieczór. Jestem tego pewien.

- Ja lecę. Jutro idę prosto na uczelnię, więc będziesz musiał iść sam na pierwsze zajęcia. - podszedł do mnie i mocno mnie przytulił.

Mój umysł ogarnęło to uczucie. Uciekaj i nie daj się mu dotknąć. Postanowiłem je zwalczyć i mocniej przycisnąłem się do niego. Kiedy odszedł posyłając mi przepraszający uśmiech, moje ramiona zaczęły wręcz piec.
Drzwi się zamknęły.. Od razu poderwałem się na równe nogi i poszedłem zamknąć drzwi. Dwa razy przekręć klucz. Sprawdź czy zamknięte. Obszedłem po kolei każde pomieszczenie sprawdzając czy wszystkie okna są dobrze zamknięte i nic nie jest włączone do prądu. W końcu zmęczony tą prostą czynnością jaką było chodzenie, opadłem na łóżko w swoim pokoju. Niby wszystko było dobrze. Powoli oddychałem, żeby uspokoić napływające myśli. Otworzyłem oczy. Było ciemno. Zacząłem rozglądać się po pokoju z coraz bardziej narastającym uczuciem. Było za ciemno. Boję się.
Skuliłem się na łóżku, chwytając poduszkę. Przymknąłem powieki. Nie chcę tego.
W mojej głowie zaczęły pojawiać się obrazy. Znów to wszystko widziałem, słyszałem i przeżywałem. Jak zawsze, kiedy jestem sam. Nie mam na kogo patrzeć, kogo słuchać i czym się zająć.. kiedy jest ciemno. Dlaczego po prostu nie włączę tego pieprzonego światła? Bo nie mam siły. Poczułem jak moje ciało ogarnia gęsta mgła która nie pozwala mi się ruszać i utrudnia oddychanie. Jestem cieniem.
"Jesteś nikim Niall" w mojej głowie rozbrzmiał męski głos. Dlaczego on to robił? Dlaczego mi?
Co z Harrym? Jak ich zobaczyłem, chciałem rzucić się na Louisa, ale w sekundzie przypomniałem sobie, że nie mogę. Bo nie robił nic złego. Harry tego chciał. Nie zmuszał go. Powiedziałby mi. Jezu Nialler weź się w garść. Usiadłem, zdając sobie sprawę, że moje policzki były mokre od łez.
Wstałem i drżącymi rękami zacząłem przeszukiwać szufladę przy łóżku. Gdzie ona jest do cholery! W końcu po omacku znalazłem mały przedmiot i zamknąłem go w dłoni, lekko ją raniąc.
Oczywiście że okłamałem Harry'ego, mówiąc że to wszystkie moje żyletki. Tej nie mógłbym wyrzucić. Była moją pierwszą. Zardzewiała, złamana, tępa, a pomogła tak wiele razy.
Coraz mocniej ściskając ją w dłoni poszedłem do łazienki i stanąłem nad umywalką. Nie mogę zostawiać śladów tak? Rozluźniłem uścisk widząc, że już po mojej lewej dłoni zaczęła spływać krew. Wpatrzyłem się w nią wręcz z uwielbieniem.
"Jesteś nikim Niall". On miał rację. Poczułem jak tępe ostrze rozrywa moją skórę. Przymknąłem powieki patrząc mu w oczy. Nienawidzę go. Nienawidzę ich.
W głowie zadudniły mi słowa Nadine, tej psycholog. Jeśli jeszcze kiedyś będę chciał to zrobić, mam pomyśleć o kimś na kim mi zależy i nazwać jego imieniem motylka. Jeśli to zrobię, zabiję motylka. Tylko że ja miałem gdzieś te pieprzone motylki. Nie rysowałem ich z prostego powodu. Na nikim i niczym mi nie zależało. Nie obchodziło mnie co stanie się z moją rodziną, oni też mnie mieli gdzieś gdy ich potrzebowałem. Nie obchodzi mnie nauka, poszedłem na studia tylko po to, żeby nie gnić w Mullingar. Za dużo złych wspomnień towarzyszyło temu miejscu. Nie mam perspektyw na przyszłość. Nie widzę siebie za kilka lat. Nie widzę siebie za tydzień, miesiąc, jutro. Nie chcę. Harry? Teraz, kiedy mam pewność, że jest szczęśliwy, jest mi to obojętne. Wszystko jest mi obojętne. Jestem pusty. Ile można się męczyć? Teraz wiem, że nie zostawiam niczego niepoukładanego. Wiem, że wszyscy mają swoje życie i nikomu nie będzie ciężko, kiedy zniknę, bo ma ich kto wspierać. Ma kto wspierać Harry.ego. Louis liczę na Ciebie.
"Jesteś nikim Niall".
Patrzyłem jak struga ciemnej krwi spływa do umywalki uwalniając mnie od wszystkich myśli choć na chwilę.
W tym właśnie momencie podjąłem decyzję.

***

Harry.

Wiedziałem, że rodzice Lou mają własną firmę. Wiedziałem, że dają mu pieniądze na wszystko. Widok jego mieszkania i tak zrobił na mnie ogromne wrażenie. Mały korytarz a wysoką szafą, wszystko utrzymane w bieli i czerni. Podobnie jak kuchnio-salon. Mieszkanie na wzór naszego, tylko dwa razy większe i bardziej.. idealne? Louis zabrał nasze płaszcze a ja usiadłem na pokaźnych rozmiarów, skórzanej kanapie. Rozejrzałem się wokoło i dostrzegłem telewizor plazmowy, okno z niezłym widokiem i drogie meble. Coś ścisnęło mnie w gardle. Był gotów zostawić to wszystko i ze mną zamieszkać? Jego relacje z Zayn'em musiały być jeszcze bardziej napięte niż się nam wydawało.

- Powinienem chyba coś ugotować, ale kompletnie o tym zapomniałem. - przeczesał włosy palcami, lekko zmieszany.
- Nie szkodzi, przecież i tak nie siedzielibyśmy przy stole ze świecami. - no tak. Nie chodzimy na 'randki' i kolacje przy świecach.
- Właściwie to.. - podszedł i usiadł zaraz obok mnie. - Chciałem, żeby dziś było idealnie. Wyjątkowo.

Patrzył w dół z miną, jakby miał przyznać się do czegoś złego. Poczułem stres. Chciał żeby było idealnie, bo dziś miało być inaczej prawda? Bo dziś mieliśmy dla siebie.. całą noc. Coś ścisnęło mnie w żołądku. Oczywiście, że już kiedyś spałem z facetem.. ale to nie był Louis. Do niego czuję coś więcej. Coś innego. Jeszcze bardziej krępujące w dzisiejszym wieczorze było to, że obaj wiedzieliśmy co ma się stać. Nie było to tak spontaniczne jak wtedy kiedy nakrył nas Niall. Nie było nieprzemyślane. Wiedzieliśmy i to było najgorsze. Miałem wrażenie że coś pójdzie nie tak, że coś spieprzę..

- Co jest? - zapytał, widząc, że teraz nie tylko on się denerwuje.
- Ja po prostu..

Spojrzał na mnie tak, jak kiedy po raz pierwszy się spotkaliśmy. Jakby znalazł coś zgubionego. Jakby nie chciał odchodzić z Eleanor. Jakby nic się dla niego nie liczyło, a nawet nie znał wtedy mojego imienia. To spojrzenie sprawiło, że wątpliwości odeszły. Przestałem myśleć.

- Po prostu Cię kocham.

Nie dałem mu szansy, żeby odpowiedział. Przyciągnąłem go do siebie, i wpijając się w jego wargi chciałem sprawić, żeby i on przestał myśleć.
_____________________________________________________________

♥ Po pierwsze, dziękuję za 3k wyświetleń!

Jak zauważyliście wprowadziłam punkt widzenia Perrie i Nialla, ale jakoś mam wrażenie, że nie koniecznie się to sprawdziło. Co myślicie? Moim zdaniem, wyszło to trochę.. nijako?
Możliwe, że on więcej się już nie pojawi. Nie wiem.

Ogólnie zauważyłam właśnie, że jest to już dziesiąty rozdział więc spokojnie mogę powiedzieć że zbliżamy się do połowy :3

Jest to też moment, w którym wszystko co nagromadzone przez ostatnie rozdziały trzeba zacząć w końcu wiązać prawda?

No i.. Larry jest razem na noc! asdfghgs ale ciiiicho :D

jeśli chcesz być informowany o rozdziałach, zostaw nazwę twittera w kom. :)

9 komentarzy:

  1. Boże, kiedy Perrie zrozumie, że ten związek zniszczy ją od środka? Powinna zakończyć tę toksyczną więź ...Uwielbiam każdy moment interakcji pomiędzy Lou a Pezz <3 Haha xD Ironia i Louis to najlepsze połączenie . Metoda motylka... Dlaczego Niall mówi, że na nikim mu nie zależy? A Harry ... Co wgl stało się z Horan'em?! Uważam, tak jak wcześniej, że punkt widzenia Perrie i Nialla to dobre rozwiązanie. Poznajemy psychikę Niall'a i uczucia Perrie. No a Larry razem . Na noc . To już wgl mnie przerasta ;D rozpisałam się trochę xD <3 świetny rozdział Iv <3 @joyce21999

    OdpowiedzUsuń
  2. O MÓJ BOŻE LARRY... MA CAŁĄ NOC... JAHSDFSDJHFKJDVFHDJBFHJBDFHKFHBDJFGBKD *.* BŁAGAM BŁĄGAM BŁAGAM BŁAGAM NA KOLANACH DODAJ W TEMPIE E-X-P-R-E-S-O-W-Y-M NASTĘPNY ROZDZIAŁ BO MNIE TU ROZSADZI NORMALNIE PRZED KOMPEM XD W TAKIM MOMENCIE!! SPŁONIESZ W PIEKLE!!
    KOCHAM CIĘ, WIESZ? ;D
    @_1D_Polska_

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Specjalnie dla twojego opowiadania dorwałam internet na laptopie!! :D (podkradłam kogoś wi-fi, ale ciii.... xD)
      @_1D_Polska_

      Usuń
  3. Rozdział jak zwykle świetny. Nie ma nic do zarzutu. Tylko prosze dodaj następny szybciej!!!
    @_AngelWar

    OdpowiedzUsuń
  4. Narracja osób trzecich wyszła Ci niesamowicie, nie doceniasz się! :)
    Noc Larry'ego, powiadasz?... xD
    Świetny rozdział, tylko martwi mnie Niall. On naprawdę już zdecydował, że chce umrzeć? :C

    OdpowiedzUsuń
  5. znalazłam tego bloga dzisiaj, i od razu "pochłonęłam"... zacznę od tego że zayn to straszny dupek i powinien przestać traktować pezz przedmiotowo, nialler; nieeeeeeeeee dlaczeeeeeeegoooooooo niech on żyje nooooo błaaaaagammmmm każdy zasługuje na odrobinę szczęścia, a niallerek szczególnie, no i w końcu larry hehe moje sziperskie serce.... awwwww no ciekawe co tam się wydarzy heh... czekam na następny @iron_zayn
    PS. pisz że bd potrzebne chusteczki bo musiałam przerwać czytanie wziąźć chusteczki a się okazało że nie mam na chacie to musiałam wysłać mam do sklepu bo byłam tak osmarkana xc

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak dla mnie te dwa dodatkowe punky widzenia pasują do tego opowiadania. Rozdział jest świetny i Larry zostaje razem na noc i będą sami i nikt im nie przeszkodzi. Noo chyba że Zayn z Perrie wrócą wcześniej z imprezy. Boję się o Niall'a.. BŁAGAM NIECH ON ŻYJE!! Nigdy cię o nic nie prosiłam więc proszę zrób to dla mnie. Niech ktoś mu przeszkodzi albo niech on się opamięta.. Czekam na następny i proszę, nie zawiedź mnie! :DD

    OdpowiedzUsuń
  7. JEJU, JEJU, JEJU ! LARRY SAM... NA CAAAŁĄ NOC *_____* DFYGUDBFNJBUDV czekam na kolejny. @OneBandOneLove, mój tt, proszę o informację z nowym rozdziałem <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Huh ! Może tym razem nikt im nie przeszkodzi ?! : D asdfghjklkjhgfd ! ♥♥♥
    Na samą myśl mam kisiel w gaciach... HAHAHHAHAA !! Rozwala mnie ten tekst xD
    Skąd ty bierzesz te wszystkie pomysły ? *_*
    Jak to czytam mam wrażenie, że oglądam jakiś film ! I jest on naprawdę cudowny !
    Chciałabym mieć tak wielki talent jak ty, jeśli chodzi o pisanie.. Ja piszę tylko imaginy i patrząc na liczbę odwiedzających i komentarzy stwierdzam, że są baardzo kiepskie =|
    No ale cóż ! :))
    Ulubiony fragment ! ♥ : 'Do niego czuję coś więcej. Coś innego.'
    Informuj mnie ! @Gabryska__99
    xx

    OdpowiedzUsuń