środa, 14 sierpnia 2013

thirteenth.

Louis.

Perrie otworzyła mi drzwi z lekkim uśmiechem na ustach. Zayna nie było widocznie w domu.
Chciałem z nią porozmawiać, zapytać jak się trzyma.. ale wiedziałem, że nie mam na to czasu. Przyjechałem tylko po rzeczy. Harry został sam w mieszkaniu, co na pewno nie wyjdzie mu na dobre.

- Jak on się czuje? - zapytała szczerze zatroskana idąc za mną.
- Jest cholernie źle Pezz. - westchnąłem zaczynając się pakować. - Całą noc przeleżał w swoim pokoju płacząc. W sumie sam kazałem mu tam zostać.. Musiałem posprzątać. - wzdrygnąłem się na samo wspomnienie wczorajszego dnia. - Cała łazienka była we krwi. Dalej pieką mnie ręce po środkach czyszczących.. Czułem się fatalnie wiedząc, że on tam umarł wiesz?

Wrzuciłem bluzę do walizki i zrezygnowany spojrzałem na blondynę. Zmęczenie dopiero teraz dało mi się we znaki. Poczułem że zaraz się złamię i nie myliłem się. Łzy same zaczęły bezgłośnie kapać z moich policzków. Pozwoliłem jej się objąć. Potrzebowałem tego.

- A wiesz co jest najgorsze? - zacząłem jąkając się. - Że ja nie wiem co mam zrobić. Nie wiem co mam mu powiedzieć.. Wszystko wydawało się układać. Zaczynało być dobrze a teraz.. - pociągnąłem nosem. - Muszę zająć się Harrym, chcę być przy nim.. Teraz czuję na swoich ramionach tą cholerną odpowiedzialność za to wszystko. Mam wrażenie, że gdyby wtedy ze mną nie był..
- Przestań. - odsunęła się ode mnie i spojrzała mi głęboko w oczy. - To nie jest wina ani Twoja ani Harry'ego. - zaczęła stanowczo. - Niczego nie zrobiliście. To nie był wypadek. Wiecie obaj, że Niall miał ze sobą problemy. On tego chciał i stało by się to prędzej czy później. Nie mogliście go pilnować całymi dniami.
- Wiem ale.. Widzę że Harry się obwinia. - wytarłem policzki, nie chcąc całkiem się rozklejać. - Boli mnie patrzenie jak cierpi.
- Bo go kochasz. I musisz zrobić teraz wszystko, żeby mu pomóc Louis. Wiesz, że jest tego wart. Wasza miłość jest warta tej walki.

Ma rację. Muszę być silny. On musi mieć we mnie teraz oparcie. Przetrwamy to razem.

- Dziękuję Perrie.

Przytuliłem ją mocno i zaraz wróciłem do pakowania wiedząc, że nie powinienem na długo zostawiać go samego.

***

Czy powinno mnie zdziwić, że gdy wróciłem był dokładnie w tej samej pozycji, jak kiedy wychodziłem? Siedział na kanapie z kolanami podciągniętymi pod brodę i patrzył w przestrzeń. Postawiłem walizkę przy ścianie i powoli do niego podszedłem. Od razu gdy usiadłem chwycił moje dłonie i wtulił się w moje ramię. Przynajmniej nie płakał.

- Długo Cię nie było. - powiedział cicho, zachrypniętym głosem.
- Wiem, przepraszam. - zacząłem przeczesywać palcami jego potargane loki.

Przez dłuższą chwilę siedzieliśmy w ciszy. Dziwnie było siedzieć w tym mieszkaniu wiedząc, że stało się tutaj coś strasznego. Coś co nie powinno się wydarzyć. Będę jednak musiał znieść to uczucie, bo nie mam zamiaru zostawiać go samego. Byłem ciekawy jak on się czuje. Od wczoraj praktycznie nic nie mówił. Wiem, jest mu ciężko, ale jak zamknie uczucia w sobie, nie będzie lepiej.

- Jak sobie z tym radzisz? - zapytałem wprost.
- Ja.. Nie wiem. Jestem wstrząśnięty. - westchnął, poczułem jego oddech na swojej szyi. - Wiedziałem że było z nim źle.. Ale nie byłem na to przygotowany..
- Nikt nie był Harry. Na to nie da się przygotować. - pomasowałem jego ramię.
- Wiem.. Pociesza mnie myśl.. - głos zaczął mu się łamać. - że on tego chciał. Że jest mu teraz lepiej, niż było kiedykolwiek w życiu. - Harry odsunął się, dalej jednak pozostawiając nasze dłonie ciasno splecione. - Jego pokój stoi pusty a ja nie wiem czy będę w stanie tam zajrzeć. Już nigdy nie zagra na swojej gitarze, nie zaśpiewa, nie usłyszę jak się śmieje, nie przegadamy całych nocy i nie będziemy robić sobie maratonów filmowych.. - ścisnęło mnie w gardle kiedy zobaczyłem, że jego oczy wypełniają się łzami. - Nie ma go.
- Ale my jesteśmy. - szepnąłem, dotykając jego policzka i ścierając pierwszą łzę. - Nie możemy o nim nigdy zapomnieć.. Nie możemy też żyć tym co się stało. Jak sam powiedziałeś, jest mu teraz lepiej. Będzie dobrze Hazz. - pochyliłem się i pocałowałem go w czoło.

Lekko się uśmiechnął. Był taki zmęczony i blady.. W tej chwili uświadomiłem sobie, że chcę być przy nim już na zawsze. Nie ważne co będzie się działo.

- Co z jego rodziną? Lekarz ich powiadomił ale jakoś nie spieszy im się przyjechać? - spytałem.
- Nie przylecą. Rozmawiałem z jego bratem kiedy Cię nie było. Są wstrząśnięci bo wiedzą, dlaczego to zrobił. - spojrzał na mnie i w tej chwili zrozumiałem, że Harry też wie. Musieli być na prawdę blisko. - Zajmą się.. pogrzebem i wszystkimi formalnościami.. Pochowają go w Irlandii, więc chyba szykuje mi się mała wycieczka.
- Nam. - poprawiłem go. - Dlaczego nie przylecą?
- Stwierdzili że nie mają po co. Kazali mi spakować jego rzeczy i im wysłać.. Nie ma tego wiele. - westchnął. - Szpital zadba o przetransportowanie to Irlandii.. - w jego oczach pojawił się ból. - Zwłok.

Łzy Harry'ego zaczęły spływać niemal strumieniem a ja patrzyłem, nie wiedząc co powinienem zrobić. Tylko z pozoru dobrze się trzymał. Złapał się za głowę, a kiedy próbowałem go dotknąć, odepchnął moją dłoń. To zabolało.

- To moja wina Louis! - krzyknął dławiąc się płaczem. - To przeze mnie. Nie pilnowałem go. Jego rodzina mnie znienawidzi..

Przypomniałem sobie co powiedziała mi dzisiaj Perrie. Dlaczego on tak myśli.. Nie chcę żeby tak myślał, nie zasłużył sobie na to.

- Harry proszę Cię przestań. - objąłem go mocno mimo jego protestów. - Jego rodziny tutaj nie było. Sam mówiłeś że ich nienawidził i mieli go gdzieś. Byłeś jedyną osobą którą miał i nie mają prawa Cię o nic obwiniać. Powinni Ci dziękować bo gdyby nie Ty, mógłby nie żyć już dawno.

Nic nie mówił ale chyba dotarło do niego to co powiedziałem, bo przestał się tak bardzo trząść. Teraz już tylko cicho płakał w moich ramionach.

- Kocham Cię Louis. Mam tylko Ciebie. - szepnął całując mnie w linię szczęki.

Te słowa sprawiły, że teraz to mnie ogarnęło wzruszenie. Póki mamy siebie, damy sobie radę ze wszystkim.

***

Perrie.

Ostatnie dni były koszmarne. Nie zaliczyłam kolokwium, więc szykują się poprawki, a profesor Sheelds nie szanuje 'nieuków', jak to zwykła mówić. To jednak najmniejszy problem. Czuję się samotna. Nie wiem co mam ze sobą zrobić. Louis poleciał z Harrym do Irlandii, kolejny tydzień planują spędzić z rodziną loczka.. Mam nadzieję że to mu pomoże. Kiedy żegnałam się z Tomlinsonem siedział w samochodzie i nawet na nas nie spojrzał. Wyglądał jakby toczył wewnętrzną walkę o coś bardzo ważnego. Ucieszyłam się oczywiście na ich wyjazd.. to oznacza że Harry traktuje ich związek poważnie jeśli przedstawia Lou rodzinie ale.. to równa się z tym, że ja zacznę go tracić. Tracić przyjaciela i jedyną osobę z którą mogę szczerze porozmawiać. Co prawda od czasu mojej rozmowy z Eleanor, dziewczyna zaczęła nieco inaczej odnosić się w stosunku do mnie. Jest trochę inna, ale i tak jej nie ufam. W naszym towarzystwie ogólnie się uspokoiło. Zayn, Liam i Taylor zaczęli intensywne treningi. Za trzy tygodnie grają jak dotąd najważniejszy mecz w swojej karierze. Louis też ma w nim zagrać ale ciekawa jestem jak sobie poradzi i na jakie wyniki liczy trener, skoro go zawiesił i nie ma możliwości ćwiczyć.. Źle się poskładało. Louis bardzo tego awansu pragnął ale teraz.. przestał zajmować się sobą. Ale czy można od niego wymagać, skoro kocha Stylesa i chce przy nim być? Może właśnie to jest ważniejsze niż kariera.
W końcu Zayn.. od czasu kłótni z Lou, praktycznie nie rozmawiamy. Przeprosił mnie i to by było na tyle. Na uczelni oboje gramy jakby wszystko było dobrze, ale ja wciąż śpię w pokoju Tomlinsona. To boli. Zaczynamy się rozpadać a ja nie wiem jak temu zaradzić. Problem w tym, że chyba nie chcę.
W pokoju Lou, którym teraz się znajdowałam panowały egipskie ciemności, dopóki nie rozdarło ich światło dochodzące z wyświetlacza mojego telefonu.

Danielle: Za trzy tygodnie mecz. Z El wymyśliłyśmy, żeby zorganizować parę dni wcześniej imprezę z tej okazji dla naszych chłopaków. Co ty na to?

Właściwie czemu nie. Co innego mam do roboty?

P: Okay piszę się. Ale czy zaproszona będzie cała drużyna? Xx
D: Oczywiście. Poprosiłam rodziców żeby udostępnili mi dom na weekend. Zgodzili się więc szykuje się większa impreza. Tylko transport do mnie organizują sobie sami bo wiesz że to dość daleko za Londynem.
P: Pewnie. Zajmę się dekoracjami wiem że wolicie gotować i robić zakupy.. czy to oznacza że Louis też może przyjść?

Cisza. Na tego esemesa nie dostałam odpowiedzi.

***

Harry.

Od razu po pogrzebie chciałem jechać do hotelu za który również jak i za lot, zapłacił Louis. Czy powinno być mi głupio z tego powodu? Nie wiem. Greg miał inne plany. Zaprosił wszystkich do domu.. właściwie sam nie wiem po jaką cholerę. Czułem się tam źle, wiedząc co w tym miejscu przez lata przeżywał Niall. Czułem się chory. Jak cały czas zresztą. Dobrze że Louis przez cały wieczór mocno trzymał mnie za rękę. Teraz siedząc w hotelowym pokoju przy słabym świetle lampki przyglądałem się jego lekko falującej klatce piersiowej. Lubię patrzeć jak śpi. Też chciałbym teraz zasnąć, ale nie mogę. Nie potrafię tak po prostu odpłynąć i przestać myśleć o tym co dziś usłyszałem. Matka Nialla nie była w stanie rozmawiać. Właściwie niewiele się myliłem. Uważała że to moja wina bo im nie powiedziałem. Ale co by to zmieniło? Co by zrobili? Cofnęli czas i pomogli mu kiedy tego potrzebował.
Gdy Louis rozmawiał z mamą przez telefon wykorzystałem sytuację i złapałem Grega. Chciałem zapytać go o tak wiele rzeczy.. powiedzieć jakim był idiotą nie pomagając bratu, jak bardzo mam mu to za złe i go nienawidzę tak samo jak nienawidził go Niall.. ale gdy spojrzałem w jego oczy i dostrzegłem jak bardzo był zrozpaczony.. nie mogłem. Wyglądał jakby nie spał i nie jadł od miesięcy. Dopiero wtedy to zauważyłem bo na pogrzebie nie widziałem przez łzy niczego. On jakby wiedział co myślę. Położył mi dłoń na ramieniu i powiedział "Oddałbym wszystko, żeby móc go przeprosić Harry, ale uwierz mi. Ja nie miałem o niczym pojęcia."
Nie uwierzyłem mu. Byłem wściekły dopóki nie powiedział mi co na prawdę się działo. Ich matka nie wiedziała że do domu przyprowadziła potwora który krzywdził jej synów. Obydwóch. Greg był o tyle silniejszy, że potrafił sobie teraz radzić.. powiedział mi że myślał przez cały czas, że tylko jego to spotyka a młodszy ma spokój. Uwierzyłem patrząc na jego łzy. Mówił że w duchu dziękował Niallowi za próbę samobójczą bo nie wie ile jeszcze by to trwało. Brat uwolnił ich obu nawet o tym nie wiedząc. Wytarłem łzę. Może gdyby Niall wiedział że nie był w tym sam nie cierpiał by tak bardzo? Dlaczego Greg zdradził to tylko mnie, przecież ten skurwiel dostałby większy wyrok za dwójkę dzieci.. Nie wiem, ale czasu cofnąć niestety nie można. Gillbert za 4 lata wyjdzie z więzienia a Nialla już nie ma. Nie ma go. Nie będzie słychać jego śpiewu roznoszącego się po mieszkaniu, jego śmiechu.. Prawda jest taka że całe zło spadło na niego a my wszyscy mogliśmy tylko pozwolić mu odejść. Wszyscy zawiniliśmy. A żyć trzeba dalej. Mam nadzieję już nigdy nie mieć do czynienia z jego rodziną. Chcę zachować w pamięci obraz uśmiechniętego Irlandczyka, a nie poranionych nadgarstków. Ile krzywdy potrafią ludzie wyrządzić drugiemu człowiekowi? Do czego doprowadzić.. Świat jest okrutny.
Westchnąłem zrezygnowany i w tym samym momencie Louis poruszył się na łóżku. Widziałem jak próbuje znaleźć mnie wzrokiem lekko skołowany.

- Co się dzieje Hazz - zapytał sennym głosem podnosząc się.
- Ja tylko - wytarłem policzki i wstałem z fotela, kierując się w jego stronę. - Myślałem.
- I co wymyśliłeś? - zapytał podnosząc kołdrę, żebym mógł pod nią wejść. Wtuliłem się w jego przyjemne ciepło, dziękując losowi, że jest teraz ze mną.
- Że Cię kocham. Lou mogę Cię o coś prosić? - pocałował mnie w czoło i skinął. - Nie pozwól mi odejść.
- Nigdy - szepnął zamykając mnie w uścisku.

Przy nim całe zło znikało. Wszystko było lepsze.

____________________________________________________________________

Witam Was miśki : D

Jak Wam się podoba kolejny? Właściwie w nim jak pewnie zauważyliście skupiłam się bardziej na umacniającej się więzi pomiędzy Harrym i Louisem, a nie na samej śmierci Nialla.. nie wiem czy tego dokładnie oczekiwaliście, ale no trudno. Taki był plan.
W kolejnym rozdziale będzie niespodzianka od Nialla : )
I będzie się działo w Zerrie :3

Postaram się dodawać rozdziały często, gdyż mam zamiar do października (lub wcześniej jeśli się uda) skończyć to opowiadanie. Spokojnie, mam już kilka ciekawych projektów w planach : )

Co do mojego zdrowia.. Jest niestety na tyle poważnie, że w pierwszych dniach wrześniach będę musiała poddać się szczepieniu, żeby wykurzyć tą wstrętną bakterię która się przyplątała i powoduje po raz kolejny zapalenie ucha. Boję się bo jest to pięć zastrzyków na przestrzeni 10 dni które będą powodowały, że nie będę czuła się dobrze i mogę mieć gorączkę. Szczepionka jest też droga więc... mogę pożegnać się w tym roku z wakacjami na Węgrzech. (450 zł ;___;)
Do tego czasu planuję zakończyć pisanie więc moje zdrowie nie powinno wpłynąć na opowiadanie. A jeśli nie, to na pewno was poinformuję jeśli w tych 10 dniach nic miałoby się nie pojawić.


dziękuję za wszystkie komentarze i proszę o dalsze wyrażanie opinii, to bardzo mnie motywuje xx

+ jeśli chcesz być informowany o rozdziałach zostaw nazwę tt w komentarzu : )

ps: mam już 17 osób do informowania!
ps2: DZIĘKUJĘ ZA 4K WYŚWIETLEŃ

13 komentarzy:

  1. Wciąż nie mogę się przywyczaić do braku Niall'a. Co jest ze mną nie tak że wzruszam się już gdy któryś z bohaterów płacze ?! Dobrze, że Louis ma przy sobie kogos takiego jak Perrie, kogos, kto przywoła go do porządku . Myślałam, że z Zerrie jest lepiej. Pomyliłam się . Perrie powinna zauważyć , że ich związek to tylko przywyczajenie , złudzenie, a nie łączy ich miłość. Kompletnie nie wiem co myśleć o tej całej sytuacji z Niallem i jego rodzina. To nie wina Harry'ego . Rodzina wiedziała przynajmniej o problemach z Niall'em . Więc sami powinni się zainteresować. "don't let me go " . <3 szczepienia ci pomogą i dasz radę Słońce . Joyce21999

    OdpowiedzUsuń
  2. Ej, i tak kilka razy prawie płakałam czytając ten rozdział, więc nie jest tak źle. <3
    Nie wiem co napisać jeszcze, wybiłaś mnie z rytmu tym kilka ciekawych projektów w planach" hahaha
    Pozostaje nam się domyślać, co za niespodziankę pozostawił Niall...

    OdpowiedzUsuń
  3. teraz te rozdziały są takie depresyjne, znaczy nie chdzi o to że są źle napisane bo są świetne, ale fabuła jest po prostu taka smutna i wspaniał jednocześnie... po przeczytaniu czegoś takiego trudno jest cokolwiek napisać... normalnie czuję się jakbym ja to przeżywała;< czekam na następny sunshine @iron_zayn
    ps. wreszcie zerrie, niby taka poboczna para ale strasznie mnie intryguje co bd z nimi dalej:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Twoje zdrowie jest bardzo ważne więc jeśli nie będziesz czuła się na siłach to nie pisz. Nie przemęczaj się. Zauważyłam że jest dużo Larry'ego ale mi się to podoba. Napisałaś że w następnym czeka niespodzianka od Nial'a i będzie się działo w Zerrie. Do tego jeszcze masz kilak ciekawych projektów w planach. Nie em co jeszcze napisać więc życzę zdrowia i czekam na rozdział! <3

    OdpowiedzUsuń
  5. JEZUS
    MARIA
    WYPŁAKAŁAM RZEKĘ
    @hazzola

    OdpowiedzUsuń
  6. Wzruszyłam się ! ♥
    Jezu, to jest takie cudne ! Nie wierzę, że chcesz to skończyć już w październiku... Nie rób mi tego ! Błagam ! :c
    Pomimo tego mam nadzieję, że z twoim zdrowiem będzie lepiej, martwię się Słoneczko :c
    Na Twitterze zauważyłam, że wybierasz się na TIU w Rzeszowie... I wiesz co ? Ja też tam będę ! ♥ Jadę na premierę do Multikina, a Ty ? Bardzo chciałabym Cię spotkać i osobiście podziękować Ci za to, co tutaj piszesz.. Kocham Cię, Skarbie ! :*
    Ulubiony fragment ! ♥ : 'W tej chwili uświadomiłem sobie, że chcę być przy nim już na zawsze. Nie ważne co będzie się działo.'
    Informuj mnie ! @Gabryska__99
    xx

    OdpowiedzUsuń
  7. Cudowne opowiadanie i bardzo ciekawy pomysł. Kocham opowiadania w których to właśnie Lou jest "ten popularny", a Harry z problemami ;3
    Czekam na kolejny rozdział + proszę o powiadamianie mnie na tt ;)

    @kevinomania

    OdpowiedzUsuń
  8. JAK MOGŁAŚ ZABIĆ NIALLA :C
    Ale i tak Cię uwielbiam ♥
    @Fellira

    OdpowiedzUsuń
  9. Kochana, rozdział piękny. Oni są w sobie tak zakochani, że 'och, ach'.
    Dziękuję Ci za bardzo częste dodawanie rozdziałów, pomimo Twojego zdrowia. Ale uważaj na siebie i odpoczywaj, nie spiesz się tak, opowiadanie może trwać dłużej :))
    + Czy informacja o rozdziałach może być podawana tylko na twitterze? Nie mogłaby być na gg / facebook'u? ;/ Oczywiście nie nalegam.
    ++ dbaj o siebie i przepędź tego wirusa ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie posiadam gg a na faceooka wchodzę bardzo rzadko i rozważam jego usunięcie. najczęściej jestem na tt... ale jeśli wolałabyś na fb to wyślij mi swojego na DM i postaram się nie zapomnieć Cię informować :)
      dziękuję ♥

      Usuń
  10. świetny rodział super piszesz czekam na nastepny rozdział . Zapraszam do mnie http://changemyminde.blog.pl/2013/08/

    OdpowiedzUsuń
  11. Rozdział był wzruszający, można było sie popłakać czytając go. No i ta końcówka'nie pozwól mi odejść' 'nigdy'. *,* Czytając te opowiadanie myślę 'kurcze, dlaczego ja nie wpadłam na taki pomysł na opowiadanie?!' + zapraszam do siebie ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. świetne <33 dodaj mnie do informowanych :3 @luvmyniall_

    OdpowiedzUsuń