poniedziałek, 12 sierpnia 2013

twelfth.

Harry.

Szedłem do mieszkania powoli, rozkoszując się piękną pogodą. Wszystko wydawało się delikatnie błyszczeć w przedpołudniowym, jasnym świetle. Niemal czuło się delikatne drganie powietrza na ulicach. To przez pogodę, czy może to ja byłem tak szczęśliwy? Nie potrafiłem przestać się uśmiechać. Miałem wrażenie że wszyscy ludzie to widzą. Szkoda tylko że musiałem tak szybko rozstać się z Louisem. Wolałem jednak uniknąć konfrontacji z Zaynem. Kto wie jakby się to skończyło, a po co narażać się na problemy, skoro można ich uniknąć?
Po drodze wstąpiłem do piekarni, po świeże bułki cynamonowe które Niall uwielbia. Właściwie to czułem się trochę winny że zostawiłem go w domu samego. Dlatego chciałem też wrócić wcześniej, zanim pójdzie na zajęcia. Musiałem mu to jakoś wynagrodzić.. Może zabiorę go wieczorem do kina? W tym tygodniu nie szykują się żadne ważne egzaminy więc nie powinien mieć nic przeciwko. Mówił że chciałby zobaczyć jakąś komedię. Schody do mieszkania nie wydawały się dziś tak ciężkie do pokonania. Skakałem po dwa na raz, chcąc zanieść Irlandczykowi jeszcze ciepłe śniadanie. Zdjąłem kurtkę i buty, lekko zdziwiony, że jest tak cicho. Czyżby jeszcze spał?

- Niall! Wróciłem! - zawołałem i poszedłem odłożyć torbę do swojego pokoju. Zdziwiło mnie to, że nie odpowiedział. - Niall?

Nic. Co jest do jasnej? Znowu pewnie wyłączył budzik i nie zdąży na uczelnię.. Bez pukania otworzyłem drzwi do jego pokoju. Myliłem się. Łóżko wydawało się być nieruszone. Jakby w ogóle nikt w nim nie spał. Chyba nigdzie nie wyszedł? Zostawiłby mi jakąś karteczkę prawda? Skierowałem się w stronę stołu w kuchni. Nic. Ha! Pewnie leży w wannie z słuchawkami, jak to miał w zwyczaju.
Nacisnąłem powoli klamkę, drzwi były otwarte, więc popchnąłem je dalej.
To co zobaczyłem sprawiło, że świat zawalił mi się na głowę. Coś przycisnęło moją klatkę piersiową nie pozwalając oddychać. Nie mogłem nawet krzyczeć. Nie byłem w stanie się ruszyć. Nic.
Patrzyłem na niego, czując każdą pojedynczą łzę wypalającą drogę na moich policzkach. Spomiędzy moich warg wydostał się jęk którego nie słyszałem. Jakbym wpadł do cholernej studni.
Leżał tam. Na płytkach. Widziałem żyletkę odrzuconą gdzieś na bok. Widziałem zbrudzone krwią włosy. Czerwone zeschnięte plamy na całej powierzchni małej łazienki. W końcu jego twarz.. Jakby spał. Jakby śnił najpiękniejszym snem, jaki miał kiedykolwiek. Miałem wrażenie, że się uśmiecha. Sinymi, wyschniętymi wargami. Nie.
Wyjście z szoku zajęło mi zaledwie kilka sekund. Nie pamiętam dokładnie co robiłem. Karetka miała przyjechać za dziesięć minut, ja jednak podświadomie wiedziałem, że nie będzie potrzebna. Nie byli w stanie zrobić niczego.
Nie, Nie, Nie, Nie. Nie.
Nie zważając na to, że niczego nie widziałem przez łzy, że on nie oddychał i cały zbrudziłem się krwią, rzuciłem się na podłogę i z krzykiem wziąłem go w swoje ramiona. Jakby to miało pomóc. Jakbym miał go po prostu obudzić. Był taki.. Lekki i zimny.

- Proszę Cię powiedz, że nie chciałeś. - zacząłem rozpaczliwie błagać, mocniej go do siebie przytulając. - Niall! Boże.. Dlaczego. Nie! Nie..

Powtarzałem w myślach, że to się nie dzieje, zalewając się łzami. Nie chciałem go puścić. Wierzyłem że zaraz go obudzę. Że zapach krwi zniknie. Że ja się obudzę.
Czekanie na karetkę trwało wieczność. Zabrali mi go. Nie pozwolili mi go dłużej trzymać. Kazali się odsunąć. Patrzyli ze współczuciem.. A ja błagałem. Żeby coś zrobili. Cokolwiek!
Pozwolili mi jechać z nimi.

- Do jasnej cholery dlaczego go nie reanimujecie! - krzyknąłem na wysokiego mężczyznę. Przecież po to tutaj przyjechali tak? Uratują go. Dlaczego go nie ratują! - Zróbcie coś kurwa!
- Proszę usiąść. Zaraz damy panu coś na uspokojenie.
- Nie! Macie go uratować! - zdzierałem sobie gardło desperacko szukając pomocy.
- Obawiamy się że jest już za późno.

Nie prawda.. To nie może być prawda. Przymknąłem oczy, nie mogąc patrzeć na jego bezwładne ciało. Wplotłem palce we włosy i modliłem się, żeby to był najgorszy koszmar w moim życiu. Dlaczego oni nic nie robili!
Nie wpuścili mnie na oddział. Kazali czekać w holu. Krążyłem w kółko, nie widząc niczego przez łzy. Nie. To moja wina. To przeze mnie.
Drżącymi dłońmi wyjąłem telefon i wybrałem numer Louisa.

***

Louis.

Prawie potknąłem się o własne nogi wysiadając z samochodu. Widziałem już przez szybę Harry'ego krążącego po parkingu. Płakał. Szybko chowając kluczyki do kieszeni pobiegłem do niego. Pewnie usłyszał moje kroki bo gwałtownie się odwrócił. Wyglądał okropnie. Oczy czerwone od płaczu sprawiły że ścisnęło mnie w gardle. Wpadł w moje ramiona niemal mnie przewracając.  Przytuliłem go najmocniej jak potrafiłem. Obejmowałem go czując, że gdybym tylko odsunął się na centymetr, upadłby.
On płakał, a ja nie wiedziałem co zrobić, żeby przestał. Byłem bezsilny. Czułem jego łzy spływające po moim ramieniu.. Czułem to jak bardzo się trząsł. Czy było aż tak źle? Niewiele mi powiedział. Mocno owinąłem rękę wokół jego ramienia i udałem się w stronę szpitala. Nie mogliśmy stać na parkingu przez wieczność. Opadł na plastikowe krzesło w holu i schował twarz w dłoniach. Usiadłem obok i zacząłem powoli gładzić dłonią jego plecy. Dopiero teraz zauważyłem, że nie miał kurtki. Pewnie zapomniał.. Dobrze, że nie było zimno. Nie wiem jak długo tak siedzieliśmy. Wiem, że płacz Harry'ego zdążył ucichnąć. Dostrzegłem lekarza idącego w naszą stronę. Harry gwałtownie się podniósł, ale ja zdecydowanym ruchem nakazałem mu zostać na miejscu. Nie chciałem wywołać u niego kolejnego ataku paniki. Ścisnąłem jego dłoń. Spojrzał na mnie pytająco, kiedy wyszedłem na przeciw lekarzowi.

- Czy Pan jest z rodziny? - zapytał mnie mężczyzna w białym fartuchu.
- Nie, ale on mieszkał tutaj sam. Jesteśmy jego przyjaciółmi. - odpowiedziałem pewnie.
- Wobec tego.. Skontaktuję się później z jego rodziną. - westchnął zrezygnowany. - Niestety nie mogliśmy nic zrobić. - zabrało mi oddech. - Wygląda to na samobójstwo, tym bardziej, że chłopak był u nas wcześniej i uczęszczał na sesje psychologiczne.. - uniosłem dłonie do twarzy nie wierząc w to co słyszę. - Chłopak leżał tam przez dobre kilka godzin. - poczułem że moje oczy niebezpiecznie wysychają. - Wykrwawił się. Przywieźliśmy trupa. Bardzo mi przykro. Nie możemy udzielić więcej informacji.

Nie wierzę. Po prostu nie.. to się nie dzieje.. Boże. Jednak dopiął swego. Jednak to zrobił. Zabił się, tak jak chciał. Boże.. i co teraz? Wypuściłem  drżący oddech będąc wciąż w głębokim szoku. Zwlekałem z odwróceniem się i spojrzeniem w oczy Harry'emu. Kiedy w końcu to zrobiłem.. Niemal widocznie wyparowała z niego cała nadzieja. Zielone tęczówki zaszkliły się i przez jego twarz przebiegła fala niewyobrażalnego bólu..
Podszedłem do niego i mocno go objąłem.
I co teraz? Jak my sobie poradzimy?
Wiem jedno. Muszę zrobić wszystko, żeby Harry sobie poradził.

***

Perrie.

Czułam się źle. Cholernie źle. Cały dzień krążyłam po ulicach nie wiedząc co ze sobą zrobić. Zaczynało robić się coraz ciemniej i zimniej. Nie miałam ochoty wracać do domu. Po otrzymaniu wiadomości od Louisa miałam wrażenie, że powietrze wręcz zgęstniało. Niall nie żyje. Nie znałam go osobiście, ale sam fakt tego, że człowiek, który ma przed sobą całe życie postanawia je zakończyć jest.. przerażający. Gość był zawsze dziwny, ale nikt nie podejrzewał.. No i co z Harrym? Teraz, kiedy ich związek wkracza w nowy etap.. Mam nadzieję że obaj z Louisem będą na tyle silni, żeby sobie z tym poradzić. A ja muszę zadbać o to, żeby nikt ich teraz nie dobijał. Muszę zrobić to dla Louisa. Postaram się, żeby nikt nie wchodził im w drogę. Muszę przypilnować Zayna.
Zayn. Dopiero teraz zdałam sobie sprawę, że podświadomie kierowałam się w stronę mieszkania, kiedy stanęłam przed blokiem. Odetchnęłam po raz ostatni zimnym powietrzem i weszłam do środka.
Uchyliłam drzwi do mieszkania i rozejrzałam się. Pewnie był w sypialni.
Wpatrywał się w oświetlone za oknem ulice. Nawet się nie odwrócił kiedy weszłam. Poczułam się źle. Wolałabym, żeby zrobił cokolwiek, niż mnie ignorował.

- Zayn.. - zaczęłam cicho.- Ja.. - poczułam że moje gardło zacisnęło się w supeł.

Nie musiałam mówić nic więcej. Wystarczył mi jego widok. Po raz pierwszy widziałam płaczącego Zayna. Podeszłam do niego i mocno przytuliłam.

- Przepraszam. - szepnął w moje włosy.

Tyle mi wystarczyło, żeby zapomnieć o wszystkim. Jedno słowo, żeby każde złe wspomnienie wyparowało z mojej głowy. Co on ze mną robił? Wiedziałam, że zaraz pewnie znów zrobi to samo i będę żałować, ale nie byłam w stanie w tej chwili odejść.

- Kocham Cię. - szepnęłam, podświadomie czując, że mogę tego żałować..

Ale człowiek jest taki słaby prawda?

__________________________________________________________

Cześć kochani! ♥

Wyjątkowo szybko uporałam się z tym rozdziałem.. i w sumie odnoszę wrażenie że niepotrzebnie. W pośpiechu tylko go zepsułam. Nie wiem dlaczego ale mi się nie podoba. Czegoś mi w nim brakuje, a sama nie wiem czego i nie potrafię tego poprawić, więc dodaję.

No i tak.. Nie posłuchałam Was. Niall nie żyje. Musiało się to stać, bo zadecyduje to o dalszych wydarzeniach w całym opowiadaniu. Jest niezbędnym elementem w dalszej relacji pomiędzy Harrym i Lou.. a zresztą sami zobaczycie. No kurczę nienawidzę kogoś zabijać. Czuję się wtedy źle. Przepraszam więc, ale musiałam. Niall był w tym opowiadaniu wbrew pozorom najważniejszy. Sami zobaczycie dlaczego.

Ogólnie to mam wyniki badań i.. Tego. Nie jest dobrze. Wykryli mi jakąś bakterię w organizmie i w sumie nie wiem co dalej. Ale no nie ważne. Postaram się żeby to nie wpłynęło na moje pisanie i dodawanie rozdziałów :/

do następnego ! ♥

+ jeśli chcesz być informowana o rozdziałach zostaw nazwę twittera w komentarzu. : )

11 komentarzy:

  1. JEZUUUUUU :((((((((((((
    NIALL
    NIE POZBIERAM SIĘ Z TEGO DO KOŃCA ŻYCIA
    JAK WYOBRAZIŁAM SOBIE GO, LEŻĄCEGO NA PŁYTKACH BRUDNYCH OD KRWI... BOŻE, NIE
    CHYBA CAŁY DZIEŃ BĘDĘ DZISIAJ W DOŁKU IDK
    OMG
    MUSZĘ OCHŁONĄĆ
    @hazzola

    OdpowiedzUsuń
  2. Ooo boze.. Nialler nie zyje. Boze placze jak dziecko. Jezeli beda jakies bledy to wiedz, ze to przez lzy. ;(((( ;( ;( ;(
    Po prostu nie wiem co napisac, to jest tak genialne, ze ze nie umiem nc innego napisac.
    Zayn przepraszal Perrie. Hmm... I plakal mam nadzieje, ze on poprawi sie w stosunku do niej i nie bedzie juz takim chujem..
    Tak mi szkoda Hazzy biedak dopero co zaczynal byc szczesliwym, a tu teraz smierc jego przyjaciela ;ccc
    Kurde..
    Jestes najlepsza dziewczyno *,* Czekam na nastepny i zycze weny xx

    @keepcalmxoxoxo --> moglabys informowqc mnie o nowych rozdzialach?

    OdpowiedzUsuń
  3. nie skomentuję tego rozdziału bo po prostu mam załamkę przez ciebie... @iron_zayn

    OdpowiedzUsuń
  4. Komwntarz będzie krótki bo się nie posłuchałaś (brzmi dziecinnie ale trudno) Załamałam się.. bardzo żadko aż tak przejmuję się śmiercią postaci ale jednak to mnie poruszyło. Przez 5 minut utrząsałam się z tego i przeczytałam to chyba z 10 razy i nie chciało to do mnie dotrzeć.. Dobrze chociaż że z Zerrie jest troche lepiej. Czekam na te czasy w których Niall odegra ważną rolę w życiu Larry'ego. Może to jakoś mi pomoże. <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Wiesz co.? Teraz potrzebuję twitcama Nialla jeszcze bardziej. Muszę się przekonać, że jest żywy. Cholera no :c
    BTW, myślisz, że chłopcom byłoby dziwnie, ze świadomością, że jacyś obcy ludzie używają ich imion, nazwisk, twarzy itd., w jakiś kompletnie odrealnionych opowiadaniach, a w dodatku ich zabijają,? #rozkminypoantybiotyku

    Malik nawet gdyby bardzo chciał nie zmieni się tak sam z siebie. Potrzebuje do tego najlepiej terapii, wsparcia Perrie i przyjaciela. Tylko, że jego przyjaciel ma cholerny kłopot teraz.

    Biedny Harry, martwię się, że rodzina Horana znienawidzi go, za to, że dopuścił do śmierci Tlenionego. Albo, przynajmniej tak będzie myślał. Ba, on sam siebie znienawidzi.

    To będzie trudne, ale dramat jest dramatem. Powodzenia w sprowadzenia tego do jakiegoś endu. Czy szczęśliwego czy nie, zobaczymy.

    OdpowiedzUsuń
  6. jejku. mam nadzieję, że wszystko będzie ok i to nie jest takie groźne :/ Proszę, wracaj do zdrowia! <33

    Tak jak koleżanka wyżej myślę, że Harry jest zdolny do obwinienia i znienawidzenia samego siebie. Boże biedny, niewinny Hazza.

    Tak więc, w końcu nie wiadomo w realu co z Zerrie.. i podobnie jest tutaj :) Naprawdę życzę Perrie jak najlepiej, bo bardzo ją polubiłam w tym opowiadaniu :)) Sądzę, że Malik nie jest dla niej.

    Och! Bardzo mnie zaciekawiłaś tym: " Niall był w tym opowiadaniu wbrew pozorom najważniejszy. Sami zobaczycie dlaczego." !! I ja już chcę wiedzieć! :))

    Jak pomyślę, że mój kochany... ech.. nie. Nie mogę :/

    Dobra. Czekam na następny :) <333 I trzymam kciuki, żeby z tą bakterią poszło wszystko dobrze i szybciutko do nasz wrócisz z dobrymi nowinami! <33

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie zepsułaś rozdziału. Jest piękny - smutny, ale piękny. Mam nadzieję, że Harry się pozbiera : C
    Życzę weny i wyleczenia tej bakterii!

    OdpowiedzUsuń
  8. Nieeeeeee :( Jak mogłaś zabić Nialla? Ty okrutna ty :( Ale rozumiem, wizja twórcza i wg, nic na to nie poradzimy, tylko czekam na wyjaśnienie jego roli w relacji Lou i Hazzy :) A odnośnie twoich wyników to mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze :) I mogę prosić o bycie informowaną przez twittera? @lexi280396 z góry dzięki! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. OMG O.O ZABILAS NIALLA O.O NIE WIERZE O.O nie spodziewałam sie tego, ze jednak go usmiercisz. Jestem bardzo ciekawa jak akcja teraz sie potoczy. Nie wiem co ty chcesz od tego rozdziału, jest wspanialy. Dobrze opisalas emocje i wgl czulam jakbym byla obok Hazzy i widziala jego cierpienie. Życzę zdrowia i czekam na następny rozdzial :*** @_1D_Polska_

    OdpowiedzUsuń
  10. Doprowadzasz mnie do łez... Nie . Nie mogłaś tego zrobić. Zabrać mu Niall'a ... Najtrudniejsze dopiero przez Louis'em i Harry'm . Tak jak powiedziała Perrie ich związek wkroczył na nowy etap, a to zbiegło się ze śmiercią Niall'a . Czyżby nastała zmiana w Zayn'ie? Coś w nim pękło ? Dział jest świetny. I moim skromnym zdaniem nie brakuje mu niczego . Poza tym nie martw się, nikt nie lubi nikogo zabijać. Nawet w opowiadaniach :D co ci jest ? To chyba nic poważnego , prawda ? Kocham cię <3 @Joyce21999

    OdpowiedzUsuń
  11. Kurwa, tylko nie to !!! Błagam, napisz, że to był sen ! :c Jezu, Niall...
    Ugh, to jest dla mnie za trudne... Nie wiem, co napisać... Smutno mi :c
    Ulubiony fragment ! ♥ : 'On płakał, a ja nie wiedziałem co zrobić, żeby przestał. Byłem bezsilny. Czułem jego łzy spływające po moim ramieniu.. Czułem to jak bardzo się trząsł. Czy było aż tak źle?'
    Informuj mnie ! @Gabrycha__99
    xx

    OdpowiedzUsuń