niedziela, 8 grudnia 2013

epilog

Leżałem, nie czując swojego ciała. Wpatrując się w przestrzeń i nie potrafiąc poruszyć, już od kilku godzin. Mrok panujący w pokoju sprawiał, że uczucie zimna tylko się pogłębiało. Nie byłem w stanie zrobić niczego. Nawet oddychanie sprawiało trudność. Musiałem wysilać się by moje serce wciąż miało siłę bić. To mnie zabiło. Przypaliło rozgrzanym prętem każde moje zakończenie nerwowe tak, że wolałbym umrzeć niż czuć ten ból. Wolałbym nigdy nie być. Trafiłem do piekła w którym każda pojawiająca się w mojej głowie myśl wynajdywała co raz to bardziej brutalną torturę. Jego głos, zapach, uśmiech, to jak patrzył na mnie błagając żebym został, jak rozdzierałem go słowami... zasłużyłem. Wykonałem kolejny tej nocy oddech który przedarł się przez moje płuca raniąc je.
Przeczytałem. Kiedy zobaczyłem autora myślałem że się rozpłaczę. I płakałem. Przez wszystkie dwadzieścia dwa rozdziały. Przez wszystkie trzysta osiemnaście stron. Każde zdanie z którym przeżyłem na nowo to wszystko... tym razem wiedząc co czuł on. W każdym momencie. Każda myśl. Każdy oddech... zabiłem go. Nigdy bym nie pomyślał że tak bardzo będzie go to boleć, że tak to przeżyje.. że jedynym co słyszał w głowie od naszego ostatniego spotkania to "nie kocham cię". Zaprzedałbym duszę żeby móc cofnąć czas do tego dnia i umrzeć, zanim mu to powiedziałem. Co mogłem teraz zrobić? Jak to naprawić, jak go przeprosić? Zrobiłbym wszystko żeby on nigdy nie cierpiał. Kocham go bardziej niż jakąkolwiek inną część tego wszechświata i musiałem dać mu odejść żeby to zrozumieć. Nic nie jest ważniejsze od tej zielonookiej istoty o imieniu Harry, którą tak bardzo skrzywdziłem. Nie miałem mu za złe że to napisał. Nie mogłem. W książce nadał mi imię Josh. W niej byłem o wiele bardziej idealny. Sam siebie za to nie docenił w najmniejszym stopniu. Jeśli tak widział to co działo się między nami... on mnie kocha. Muszę zrobić wszystko żeby to naprawić. Inaczej nie będę mógł dłużej żyć. 

*** 

Ściskałem w dłoni ulotkę z księgarni. Mówiła o spotkaniu autorskim. Podpisywanie książek młodego, obiecującego pisarza. Harry będzie tam za dziesięć minut, a ja wciąż stałem w korku kilometr dalej. Paliłem papierosa za papierosem, z każdą sekundą trzęsąc się z nerwów jeszcze bardziej. Będzie tam. Zobaczę go. Wiedziałem że muszę się z nim spotkać, a to była jedyna okazja. Nie wiedziałem co mu powiem i czy będzie chciał mnie wysłuchać, ale musiałem spróbować. Ciekawe jak bardzo się zmienił... 
Samochody w końcu zaczęły poruszać się przede mną co powitałem z ulgą. Zagryzłem usta powstrzymując łzy. On pewnie już tam jest. Przywitał się z ludźmi którzy nawet nie mają pojęcia, że ta historia zdarzyła się na prawdę i odejdzie zanim tam dotrę... nie. Dostrzegłem wolne miejsce parkingowe więc nie zastanawiając się odłączyłem się od sznura samochodów. Przekręciłem kluczyk i trzymając kurczowo swój egzemplarz "Moja definicja szczęścia". Powtarzałem w głowie ostatnie wersy książki które znałem już na pamięć i zacząłem biec. Dziękowałem losowi że chodniki nie były oblodzone. Musiałem zdążyć. Po ruchomych schodach również biegłem, mimo płonących płuc, bo jechały stanowczo zbyt wolno. Spóźniłem się? 
Kiedy dotarłem przed drzwi księgarni zobaczyłem około setki osób. Nie mogłem go dostrzec. Próbowałem się przepychać ale nic z tego. Serce tłukło mi w piersi jakby chciało wybić sobie drogę na zewnątrz. Kiedy byłem już w środku zobaczyłem bramki ustawione przed wnęką gdzie stały romanse. Nie mogłem zobaczyć niczego bo zasłaniały mi inne regały. Ludzie podchodzili wpuszczani przez ochroniarza i po kilku chwilach wychodzili z drugiej strony, z podpisaną książką i uśmiechem, żeby zaraz opuścić sklep. Byłem jedyną osobą która okazywała tak wiele emocji. Dla nich było to zwyczajne spotkanie autorskie. Powiedział parę słów podpisał i poszli. Ja czułem, że za regałem z kryminałami siedzi całe moje życie. Przetarłem twarz dłonią widząc że kolejka się przesuwa. Byłem ostatnią osobą. Ręce trzęsły mi się bardziej niż wtedy kiedy po raz pierwszy go pocałowałem. Przymknąłem powieki starając się oddychać. Minęło może piętnaście minut. 
W końcu. Zobaczyłem go. Zobaczyłem Harry'ego i poczułem że zaraz zemdleję. Był tam. Mój Harry. Gdybym nie znał na pamięć jego twarzy stwierdziłbym, że niewiele się zmieniło. Jednak przestudiowałem ją tak dobrze wielokrotnie, że od razu zauważyłem nieco bardziej zarysowane kości policzkowe i poważniejsze wyraz. Nie wyglądał jak chłopiec w kujonkach. Był inaczej ubrany. Czerń i ciemny granat zupełnie kontrastowały z dawnym Stylesem. Zdaje mi się czy na ręce szybko kreślącej zawijasy po każdej kolejnej książce, widnieje kilka małych tatuaży? Łzy popłynęły po moich policzkach niekontrolowanie i gdyby nie bramki byłbym już przy nim. Uśmiechnął się do starszej pani która pewnie gratulowała mu sukcesu. Widok jego dołeczków wywołał fizyczny ból. Przyjemny ból. Wyglądał na zmęczonego. Uśmiechał się, ale w jego oczach nie widziałem niczego co znałem. Ich kolor wyblakł. Kiedy byłem już metr od stolika, z nadmiaru emocji nie byłem w stanie myśleć. Harry... dwie osoby.. uśmiech.. jedna.. 
Nie podniósł wzroku kiedy stanąłem naprzeciwko niego. Mrugałem, chcac zobaczyć go przez łzy. 

- Dla kogo? - Dźwięk jego głosu wywołał silny dreszcz. 
- Kocham Cię Harry. 

Jego dłoń się zatrzymała. Sekunda w której podnosił wzrok trwała wieczność. Nasze oczy się spotkały. Widziałem jak jego źrenice się tozszerzają, jak otwiera usta, ale nic nie mówi. Jego spojrzenie odebrało mi rozum. Nie byłem w stanie zrobić niczego. Chciałem mówić bez przerwy, ale nie potrafiłem nawet mrugnąć. Wstał nie odrywając ode mnie wzroku. 

- Koniec spotkania Nick. - powiedział do wysokiego mężczyzny stojącego obok. 

Kiedy jego dłoń splotła palce z moimi wszystko wokół straciło na wyrazie. Szedłem ciągnięty przez niego. Słyszałem jak za nim wołają. Błagałem w myślach żeby się nie odwrócił, nie zatrzymał. Zacisnąłem uścisk. Gwałtownie otworzył drzwi do męskich toalet i dziękowałem Bogu, że w drzwiach tkwił kluczyk, którego Natt nie wyjmuje nigdy po swojej zmianie. Przekręciłem go i bez zastanowienia wpadłem w jego ramiona, jakby były ostatnią deską ratunku. Złączył nasze usta w niedbałym pocałunku a ja nie mogłem pozbierać myśli kotłujących się w mojej głowie. Chciałem być jeszcze bliżej, trzymać go jeszcze mocniej. Jego łzy wydostające się z przymkniętych powiek mieszały się z moimi. Nareszcie. Po zbyt krótkim pocałunku odsunął się i wtedy uświadomiłem sobie, że dopiero teraz mogę wziąć pełny oddech, kiedy on tutaj jest.
- Przepraszam. - wtuliłem głowę w jego szyję zauważając, że jeszcze bardziej urósł. - Nie myślę tak. Powiedziałem to wszystko żebyś wyjechał i spełniał marzenia nie będąc uwiązanym.. Ja.. - głos uwiązł mi w gardle.  
- Louis.. - moje imię w jego ustach sprawiło, że zapomniałem każdy moment w którym byliśmy oddzielnie - Kocham Cię. - odsunąłem się i chwyciłem jego twarz w dłonie. Spojrzałem mu w oczy i drżąc na całym ciele powtórzyłem

-Kocham Cię.Nie przestałem nawet na sekundę odkąd zobaczyłem Cię po raz pierwszy.

 Łzy spływające po jego policzkach były łzami szczęścia i oczyszczeniem dla mojej duszy. W jego ramionach znów zacząłem oddychać. Był mi potrzebny do życia. Najważniejszy. 


"Nasz związek to definicja miłości poświęconej dla kariery i zgubionej w pogoni za marzeniami.. ale pamiętaj. To ty jesteś moją definicją szczęścia."


 _____________________________________________________________


Czas oficjalnie pożegnać się z Waking Up Alone kochani! To już ostatni wpis na tym blogu.
Poddałam się i powstrzymałam swoją chęć nieszczęśliwego zakończenia specjalnie dla was :D
Napisałam prolog w nocy, na telefonie.. stwierdziłam że jest nawet fajny, więc bez zastanowienia stworzyłam bloga i go dodałam. Wyglądał beznadziejnie różowo ze zrobionym przeze mnie szablonem, ale był. To było w sylwestra tamtego roku. Nie miałam pojęcia o czym ma być to opowiadanie. Pisałam je zupełnie na bieżąco sama nie wiedząc co będzie w kolejnych rozdziałach. Wasze komentarze czasem mnie naprowadzały, piosenki, inne ff.. no i jesteśmy tutaj. na końcu mojej historii Louisa i Harry'ego.
Mam nadzieję że to opowiadanie zostanie choć na chwilę w waszej pamięci i po przeczytaniu go pomyślicie "fany pomysł, dobrze napisane".. to znaczy bardzo wiele.

Dziękuję że byliście przez cały czas, czekaliście na każdy kolejny rozdział z którymi często się spóźniałam, za co przepraszam..
Dziękuję tym, którzy przyszli tutaj pod koniec, oraz tym, którzy czytają to opowiadanie rok po jego zakończeniu. Wam również dziękuję.
Dziękuję za pozostawione 172 komentarze, za 11 229 wyświetleń, dziękuję 29 osobom które chciały być informowane.
W końcu dziękuję temu opowiadaniu... tak. bo dzięki niemu poznałam tak cudowną osobę jaką jest Basia.
Kocham Cię sunshine ♥
Przepraszam za wszystkie błędy, nieskładne zdania, przemęczone rozdziały których czasem sama nie dałam rady przeczytać..

do wszystkich którzy czytają to opowiadanie po jego zakończeniu i zastanawiają się czy "jeszcze tu zaglądam i czy warto komentować"- dostaję maila z powiadomieniem o komentarzu na każdym swoim blogu, zobaczę go i przeczytam bądź pewna ;) 

Pod ostatnim rozdziałem pisałam o twitcamie. Nie miało to żadnego odzewu więc chyba z niego zrezygnuję. Trudno, nie będę go robić dla samej siebie.

NIE MARTWCIE SIĘ NIE OPUSZCZAM WAS :D

Od nowego roku zaczynam kolejne opowiadanie :)

Your eyes are frozen

zapraszam też na poprzednie :)

Look After You Forever 

love you all ♥ 

39 komentarzy:

  1. "To było w sylwestra tamtego roku." Jest do teraz i będzie trwało nadal. Ily

    OdpowiedzUsuń
  2. AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA taaaaaaaaak, wreszcie, yay! jejku jejku, nawet nie wiesz jak się cieszę, ten epilog jest kochany<3 dobrze że zakończenie jest szczęśliwe, poprawiłaś mi tym samopoczucie:)) @iron_zayn

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziekuje Ci <3 za to opowiadanie, za to, że tak się skończyło, za to, że pisałaś, za wszystko <3 @Mrs_Landrynka

    OdpowiedzUsuń
  4. Nawet nie wiesz jak się ciesze z tego epilogu! Już traciłam nadzieję na happy end a tu BUM! Podpisywanie książek i się spotkali. Cudowne. Bardzo przywiązałam się do tego opowiadania i jestem pewna że jeszcze kiedyś je przeczytam i znowu skomentuje. Nie mogę się doczekać niwego opowiadanka, z pewnością też będzie świetne. Kocham cie! <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Na początku chciałabym Ci podziękować za prowadzenie tego bloga, pisanie rozdziałów i co najważniejsze za szczęśliwe zakończenie, o które tak bardzo prosiłam!
    Nie jestem od samego początku...
    Chciałabym, żeby to opowiadanie trwało dalej...chcę wiedzieć co stało się później. Czuję niedosyt. Może jakaś malutka druga część? ;c Taka szczęśliwa :)
    Podziwiam Cię za pisanie i mogę tylko pozazdrościć Ci talentu i nie zaprzeczaj mi teraz! :*
    Nie wiem co mam już więcej napisać. Dziękuję za to opowiadanie i czekam na początek następnego. :)
    Dziękuję.
    @hellomylarreh

    OdpowiedzUsuń
  6. Bosko. Kocham to opowiadanie
    jest taki inspirujące ;)
    Zapraszam do mnie: http://sleeplessanddreammore-funfiction.blogspot.com/
    @Hazza_OMFG

    OdpowiedzUsuń
  7. Matko... Szczerze mówiąc trochę spodziewałam się tego, że będę ryczeć na epilogu, ale mój płacz w momencie, kiedy chłopcy znów się spotkali i tak mnie zaskoczył :D
    ...nie żartuję, płakałam jak nawiedzona o.o...
    Larry znowu razem... Argh ! Nawet nie wiesz, jak bardzo się cieszę ! ♥ (tym razem znowu nie wybiorę ulubionego momentu, bo sama wiesz... Ideał ! *,*). Dziękuję Ci za takie zakończenie, ostatnio naczytałam się kilku nieciekawych rzeczy na temat Larrego i Larry Shippers... Twój epilog mocno podtrzymał mnie na duchu ;)
    Waking Up Alone już chyba na zawsze pozostanie w moim sercu i umyśle... Mówiąc, że zżyłam się z tym opowiadaniem, mówiłam śmiertelnie poważnie :* Ciężko jest pogodzić się z tym, że to już...koniec. (Boże, samo pisanie o tym przyprawia mnie o dreszcze, gorzej z myślami)
    W imieniu wszystkich czytelniczek, wszystkich odwiedzających i komentujących pragnę powiedzieć szczere:
    Dziękujemy za uśmiech, za łzy, za współczucie, za radość, które mogliśmy poczuć dzięki Twojemu opowiadaniu. Dziękujemy za każdy dodany przez Ciebie rozdział, za każdą notkę pod nimi, za poświęcony czas... ♥
    Kochamy Cię, Skarbie ! :*
    Dziękujemy ! x

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. P.S. Jestem przekonana, że spotkamy się na Your Eyes Are Frozen ! ♥ Zapowiada się baaardzo ciekawie :*

      Usuń
  8. Jeju, nie wierzę, że to już koniec...
    To całe opowiadanie jest przepiękne.
    Jesteś genialną pisarką. Przeczytam Twoje kolejne opowiadania.
    Dziękuję Ci za Twoją całą pracę ♥.

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie wiem co napisać, nigdy nie byłam dobra w komentowaniu blogów.
    Waking Up Alone zdecydowanie przypadł mi do gustu.
    Zanim zaczniesz pisać Your eyes are frozen (ZEN hihi-sorry musiałam xd) przeczytam Twoje poprzednie opowiadanie; jakoś wcześniej się na nie nie natknęłam.
    Cóż, do zobaczenia :)
    ~@KaCzUsZkAa

    OdpowiedzUsuń
  10. Cholera... Trudno mi uwierzyć, że to koniec. Strasznie przywiązałam się do tego bloga, czytałam go kilka razy, czekając na nowy rozdział. Szkoda, że skończyłaś go tak szybko, ale z drugiej strony cieszę się, że postawiłaś na happy end. Płakałam jak głupia, przez cały epilog miałam nadzieję, że znów się zejdą.
    Dziękuję Ci za Twoją pracę. Za tego bloga i poprzedniego. Będę czytać następnego. Jesteś fantastyczna, nie przestawaj pisać! ♥

    OdpowiedzUsuń
  11. masz szczęście! jakbyś ważyła się zakończyć to smutnie to wiesz że bym cię znalazła na końcu świata? Cudowne zakończenie! <3 Cieszę się że mogłam to czytać! :*

    OdpowiedzUsuń
  12. Dziękuję , jedno z najlepszych opowiadań jakie czytałam . Gratulacje !!

    OdpowiedzUsuń
  13. To było niesamowite. Przeczytałam co najmniej 50 blogów i to PIERWSZY, przy którym się rozryczałam. Kurwa, stara baba ze mnie i ryczę jak małe dziecko. Teraz zabieram się do twojego drugiego bloga, ale boję się, że zniszczy mnie on psychicznie tak samo jak ten. Jesteś niesamowita. Dziękuję. Po prostu DZIĘKUJĘ

    OdpowiedzUsuń
  14. Cudownie piszesz ! Niesamowita historia , płakałam na każdym rozdziale ! Gratuluję .

    OdpowiedzUsuń
  15. Siedzę i placzę... juz tak naprawde od chwili gdy Louis mowil Harremu ze go nie kocha! Cholera no! Ja tak zadko sie wzruszam... nie bede mogla spac... tyle skrajnych emocji. A ostatni rozdzial i epilog rozdarly mnie od srodka i zastanawiam sie jak sie teraz pozbieram.
    Dawno nie czytalam czegos tak dobrego, widac ze twoj styl pisanie przez te 21rozdzialow diametralnie sie zmienil.

    Mozna liczyc na jakąś kontynuację tego opowiadania, czy to definiwny koniec? :3

    Jestes perfekcyjna! Dziękuję! Kocham Cię <3

    Karoolajn.

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie wiem o którym roku mówisz w zdaniach kończących, ale to nieważne. Epilog (który tylko na razie przeczytałam) jest idealny. Pozwól mi nominowac twój blog, wiem że już go skończyłaś ale pragnę aby dowiedziało się o nim więcej osób i brało z Cb przykład. Idealne. Napiszę więcej za dosłownie trzy minuty na razie jestem na telefonie :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Jak wspomniałam w poprzednim nominowałam Cię ;)) Więcej u mnie w zakładce Liebsten Awards http://larry-is--real.blogspot.com/
    A kończąc to idealnie napisane, podziwiam cię <3

    OdpowiedzUsuń
  18. Cześć ;) Twój blog został wytypowany do "Coś do poczytania..." Więcej informacji tutaj: http://ihateyouharry.blogspot.com/p/blog-page_18.html Zapraszam również do Listy Polish Directioners. Niech wszyscy wiedzą, że jesteś Directionerką!! :* Pozdrawiam :3

    OdpowiedzUsuń
  19. Szkoda, że to już koniec.
    Każdy rozdział wywoływał u mnie inne emocje. Było pełno momentów, w których płakałam i nawet teraz, łzy spływają po moich policzkach.
    Ta opowieść, niedługo pozostanie w mojej pamięci. Na pewno tak szybko się po niej nie pozbieram i zapewne będę ją czytała jeszcze masę razy.
    Nie wiem co jeszcze napisać, bo nie za bardzo widzę klawisze w telefonie, a to wszystko, Twoja zasługa, bo cały czas płaczę.

    Masz ogromny talent i bardzo się cieszę, że wykorzystałaś go w ten sposób.
    Twoje opowiadanie, uważam za najlepsze jakie do tej pory czytałam. :*

    Pozdrawiam bardzo mocno i dziękuję, że mogłam przeczytać coś tak wspaniałego. :)

    louis-and-harry.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  20. Nowo założona recenzalnia "Kolorowe recenzje"! Zapraszam do zgłoszenia swojego bloga do naszej recenzalni. Poznasz recenzję swojego bloga i dowiesz się, co jest idealne, a co musisz jeszcze poprawić.
    Serdecznie zapraszam: http://kolorowe-recenzje.blogspot.com/
    Poszukuję kogoś do współpracy, na mojej podstronie i w aktualnościach znajduje się kontakt do mnie. Przyjmę każdego na okres próbny, a później zobaczymy co będzie dalej. :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Boskie *_*

    Zapraszam do mnie do czytania, obserwowania i komentowania :)
    http://you-and-i-fanfiction.blogspot.com/

    Pozdrawiam! Xx
    / Haz.

    OdpowiedzUsuń
  22. jest we mnie wiele sprzecznych emocji, nawet nie wiem co powiedzieć ale jestem pewna, że nigdy nie zapomnę o tym opowiadaniu tak samo jak nie zapomniałem o look AFTER you forever i mimo iż to drugie przeczytałam kilka miesięcy temu to nadal chodzi mi po głowie i płacze za każdym razem kiedy przypomnę sobie koniec tamtej historii.. mimo iż nie czytam opowiadań z Larrym to wydawało mi się tak prawdziwe i że nie mogę powstrzymać swoich łez.. dziękuję ci za to że napisałaś coś tak wspaniałego czego nigdy nie zapomnę i będzie mi dawało nadzieję że nawet jak jest już naprawdę źle to z czasem wszystko się układa i w końcu wychodzi upragnione słońce zza chmur

    OdpowiedzUsuń
  23. Wiem, może tego nie przeczytasz, ale dziękuję ♡ Dziękuję za to opowiadanie, za te łzy, które wylałam podczas czytania, za to, że dzięki tobie zrozumiałam czym właściwie jest miłość i w końcu za to, że jesteś na tym świecie i piszesz coś tak cudownego, że zapiera dech. Jeszcze raz dziękuję i chcę żebyś wiedziała, że kocham to opowiadanie.
    Ps. Mam nadzieję, że pójdziesz w ślady Harolda i napiszesz jakąś piękną i wzruszającą książkę. Napewno ją kupię. ♥ :-) Dziękuję jeszcze raz .

    OdpowiedzUsuń
  24. Jej, jestem orkopna.

    Przeczytałam epilog dawno dawno temu na telefonie i komentuję dopiero dzisija O.O

    Przepraszam.

    Nie skomentuję teraz tak dokładnie, bo po tak długim czasie się nie da. Ale powiem Ci, że to opowiadanie jest jednym z moich ulubionych, ciekawa fabuła i - co najważniejsze - wszystko dobrym językiem napisane:)

    Przepraszam jeszcze raz :*

    OdpowiedzUsuń
  25. To jest jedno z lepszych ff jakie czytalam. Jest zawarta w nim swietna fabula jak i miliony emocji czytam to juz drugi raz i nadal uwazam ze jest to wybitnie perfekcyjnie napisane. Masz wielki talent nie zmarnuj go i pisz dalej takie cudenka. Jestes cudowna! <3
    Pozdrowienia dla wszystkich Larry Shippers :*
    (sorki za blendy ale pisze na tel z slownikim ktory robi straszne blendy a ze jedtem leniwa to nue chce mi sie ich poprawiac)
    LS. Marii :* :D

    OdpowiedzUsuń
  26. Boże jak mogłaś mi to zrobić? Dawno tak nie płakałam. <3 Dziękuję za to opowiadanie, PER-FECT.

    OdpowiedzUsuń
  27. Boże *.*
    Każdy rozdział był świetny! każde zdaanie miało sens, ale epilog wycisnął ze mnie setki łez. Dziękuję za to wspaniałe opowiadanie. Było cudowne, jedno z najlepszych jakie czytałam i pierwsze o Larry'm. Odkryłam ten blog tydzień temu, więc komentuje dopiero teraz. Jeszcze raz dziękuje za ta niezwykła historie <3

    OdpowiedzUsuń
  28. WoW ( czyt. łał )
    jesteś niesamowita i mimo że piszę to teraz to jeszcze raz wow !
    nie mogę uwierzyć że to (niesamowite) opowiadanie się skończyło ;c
    ale skończyło się szczęśliwie ( tak podejrzewałam xD )
    płakałam i byłam szczęśliwa czytając to opowiadanie xD
    nigdy nie wczułam się w role bohaterów tak jak w tym opowiadaniu c;
    omomomom xD
    Ps.Czytam twoje opowiadanie (trwające) <3
    ~twoja wierna fanka Wiktoria

    OdpowiedzUsuń
  29. Heej,
    nie wiem czy jeszcze tutaj zaglądasz, ale przeczytałam i poczułam się zobowiązana do napisania chociaż krótkiego komentarza - ha.
    co prawda - wybacz - nie było to może nieziemsko świetne opowiadanie, ale miało w sobie na tyle uroku, że wciągnęło mnie całkowicie.
    poza faktem, że nie kupuję jakoś wiecznie płaczącego Harry'ego, ale to może byc mój osobisty uraz.
    bardzo chciałabym ci podziękowac za postac Perrie - tutaj moją ulubioną. Jako najlepsza przyjaciółka Lou, dziewczyna okropnego Zayna... No, po prostu anioł, dobry stróż całego tego złego świata.
    dobrze, że to wszystko szczęśliwie się skończyło. inaczej czułabym niedosyt i byłabyś gnębiona przez moje złe duchy, ;)
    xx,
    http://noc-zawsze-jest-mloda.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  30. świetny blog <3
    w wolnej chwili zapraszam do siebie http://wind-onedirection-fanfiction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  31. Ymmm to jest prawie rok po ostatnik twoim poscie ale....
    Ten blog jest piekny ; (
    Plakalam jak to czytałam jak Lou powiedział Hazzie ze go nie kocha chociarz ja i tak wiedzialam ze klamal. Jak Harry go prosił zeby powiedział że kłamie, jak Harry i Lou to przeżywali, jak Lou opowiadal jak bardzo sie stresuje, jak sie zobaczyli i jak Harry powiedzial Nickowi ze to koniec spotkania myślałam ze on chce wyjsc. Sam bez Lou ze zapomniał ale jak przeczytalam ze wziął Lou ze reke i poszli pomyślałam ze jestem glupia tak myśląc, jak przeczytalam ostatni wers "Nasz związek to definicj miłości poświęconej dla kariery zagubionej w pogoni za marzeniami ale pamietaj To ty jesteś moją definicją szczęścia.".
    Zapamiętałam go na pamiec a przeczytalam go kilka chwil temu.
    I placze jak to pisze bo wiem ze ten blog bedzie najlepszym co mnie w życiu spotkało.
    Nie zapomne go mozesz byc pewna ;)
    Moze moj 2kom będzie tu jak czas później kiedy bede chciała wrócić do tej historii i poczuć ja na nowo ?
    Wiem jedno ze ta historia jest najlepsza i bede o niej pamietac a moze nawet komuś ją opowiem ? Kto wie ale jestem pewna ze jest swietna a ty masz talent.
    Zostaly mi jeszcze te 2 blogi które piszesz i mam nadzieje ze wciąga mnie taak samo jak to.
    Jest swietny....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i jestem tu znowu ;))
      Znowu płacze
      Wiesz ze szukałam tego Ff od jakiś 2 miesięcy? Bo łapka i tel musiałam zmienić i nie pamiętałam ani tytułu ani adresu ale wiesz co zapamiętałam i co mi ciagle po głowie chodziło? Ostatni wers z książki Harrego. To zapamiętałam na pamięć :'')
      Ale znalazłam go bo pamiętałam ze jest w spisie blogów wiec poszukałem i ZNALAZŁAM ! czytałam go z pare dni i za każdym razem chciało mi się płakać bo wiedziałam jak to się skończy ale poprostu nie mogłam tego zostawić....
      Kocham go

      Usuń
  32. to jest tak kurwa perfekcyjne! ryczę. nie wiem co mam napisać. brakuje mi słów. to wszystko. to jest tak ślicznie nierealne że aż kurwa chce żeby tak było. w moim dosyć krótkim "związku" z fanfictionami to jest najlepszy parring jaki czytałam. boże kurwa no brak słów. płakałam czytając to pierwszy raz kiedy Nial się zabił (jak to brutalnie brzmi) i później od momentu kiedy Lou zerwał z Harrym non stop. boże dziewczyno jesteś tak bardzo um... no nie wiem. to twój blog był moim życiem od kiedy zaczęłam go czytać. fabuła rozpierdoliła system. nie należę do osób które po przeczytaniu książki wracają do niej ale możesz mi wierzyć na słowa, a danego słowa nigdy ale to nigdy nie łamie że link tego bloga jeszcze nie raz pojawi się w historii mojej wyszukiwarki. ty masz tak cholernie wielki talent że jakbyś oddała mi jego połowę dalej mogłabyś podbijać światowe rynki książkowe. nie wiem czy jeszcze wchodzisz na tego bloga ale mam nadzieje że mój komentarz sprawi że się uśmiechniesz. to jest po prostu tak nie wiarygodnie perfekcyjne. nie mogę uwierzyć że moje oczy mogły poznać coś takiego. boże dziewczyno zostałaś spłodzona przez bogów pisarstwa?! jak można mieć tak wielki talent i nie być najbardziej sławną pisarką XXI wieku?! to niedorzeczne. i to już chyba koniec mojej wypowiedzi. xxxxxxx gosia
    P.S mój ulubiony moment to nie to kiedy się spotykają ale kiedy piszesz z perspektywy Niala. wiem jestem dziwna.

    OdpowiedzUsuń
  33. Płaczę ♡♡♡ O Boże! A to jest takie idealne, cudowne, świetne, fantastyczne, cudne, zajebiste. Pierwsze opowiadanie o Larry'm, które kocham. Nie mogę e to uwierzyć, że to koniec. O je serce bije tak szybko. Naprawdę. Nie pozbieram się... Masz tak wielki talent, którego Ci zazdroszczę :) Chciałabym przeczytać jeszcze coś tak wspaniałego jak to :3 Nie wierze. :( Tyle łez, usmiechów. Mam nadzieje, ze kiedyś przeczytam jeszcze takie opowiadanie. Takie prawdziwe. /Ali

    OdpowiedzUsuń
  34. Przede wszystkim dziękuję Ci za pracę, którą włożyłaś w napisanie tej historii, dziękuję za tego słodkiego romantyka Harry'ego i za tego cholernego dupka Lou. Za to, że mimo wszystko pokonali przeciwności i że ich miłość przetrwała. Dziękuję za ten szczęśliwy koniec mimo tego, że nie było go w planach. Dziękuję za to, co tutaj opisałaś i w jaki sposób to zrobiłaś. To, co jest zawarte w tym opowiadaniu równie dobrze mogło zdarzyć się w życiu każdego z nas, i za to także Ci dziękuję.
    Louis był definicją szczęścia Harry'ego.
    Moją definicją szczęścia jest czytanie o ich miłości.
    Dziękuję, że mi to umożliwiłaś.
    Lots of love x
    ~D

    OdpowiedzUsuń
  35. Boże. To jest boskie. Zakochałam się matko. Chcę więcej.

    OdpowiedzUsuń